środa, 25 czerwca 2014

O spełnionym planie :)

Oto fragment wpisu na blogu z 27 listopada 2013 r.

Walentynkowa powieść już w trakcie procesu wydawniczego przygotowuje się na spotkanie z Czytelnikami, a plan na 2014 w szybkim tempie się zapełnia. Przybywa pomysłów i propozycji. Długo czekałam, żeby się znaleźć w tym punkcie zawodowego życia i bardzo się na ten nadchodzący rok cieszę.
Będzie w moim życiu przełomem. Dwa lata temu marzyłam skrycie, żeby przed czterdziestymi urodzinami zostać pisarką, urodzić dziecko i wejść na listy bestsellerów. Każdy z tych punktów wydawał mi się nieosiągalny, z różnych względów. Dziś już jestem znacznie bliżej celu. Urodziny mam w czerwcu 2014 r.. Jak myślicie? Uda się?

Niektórzy z Was może go pamiętają. Wielu trzymało kciuki. Niniejszym ogłaszam, że zdążyłam szczęśliwie ze wszystkimi punktami :) Wczoraj wieczorem zaliczyłam ostatni. Wisienkę na torcie jaką jest znaczek ,,bestseller" w empiku. Małe, ale bardzo cieszy. Urodziny mam w piątek :)

Jestem pisarką. Oczywiście nie chcę tu wchodzić w głębokie psychologiczno - filozoficzne rozważania na temat tego, kto ma prawo się tak nazywać. Studiowałam polonistykę, z pamięci potrafię wyrecytować kilkanaście różnych definicji, które pojawiały się w różnych epokach literackich, a jest ich przecież  o wiele więcej. Dla mnie pisarka to osoba, która zajmuje się tworzeniem powieści zawodowo. To znaczy na pełen etat. Tak już jest. Dojście do tego punktu zajęło mi wiele lat. Pracy, przygotowań i życia. Bo myślę, że to ono właśnie pomogło najbardziej. Żeby pisać powieści, w których czytelnik czuje emocje, trzeba je było najpierw samemu przeżyć. Przejść przez różne trudności, żeby rozumieć innych. Powiem szczerze, zapłaciłam za niektóre doświadczenia wysoką cenę.

Kiedy piszę te słowa, obok mnie śpi czteromiesięczny maluszek, dziewczynki są właśnie w szkole. Cud się spełnił. Należy dodać, ze jestem osobą, której lekarz kiedyś postawił diagnozę, że nigdy nie będę mieć dzieci.

I ostatni punkt. Bestsellery. Można mieć do nich różny stosunek. Dla mnie są ważne. Mówią mi o tym, czy książka podoba się czytelnikom, a to bardzo ważny głos, ponieważ od początku tworzyłam dla czytelników, o nich myślę, kiedy piszę. Chciałbym dawać im radość, przyjemność i wytchnienie. Z recenzji wynika, że uśmiechacie się, czytając moje książki, uważacie, że poruszają w lekki sposób ważne tematy. I to jest właśnie najpiękniejsze.

                                                                        empik



matras



DZIĘKUJĘ :)

czwartek, 19 czerwca 2014

Komu wakacje w Grecji? Komu?

Kto chciałby spędzić wymarzone wakacje, nie troszcząc się o koszta podróży i pobytu? 
Z okazji premiery najnowszej książki Wydawca ogłosił konkurs. Regulamin : http://www.wydawnictwofilia.pl/szczescie_all_inclusive144,144.html Nagroda jest naprawdę wspaniała. Pobyt w Grecji dla dwóch osób ufundowany przez biuro podróży Grecos  http://www.grecos.pl/, które specjalizuje się w organizacji wycieczek do tego kraju. Zawalczcie, bo naprawdę warto. Zasady są proste, wystarczy kupić książkę w empiku i odpowiedzieć na  pytanie. Warto :) Już dzisiaj życzę Wam wspaniałych, ciepłych wakacji.


poniedziałek, 9 czerwca 2014

O czym opowiada najnowsza książka czyli recenzja przedpremierowa :)

Pojawiła się już pierwsza recenzja najnowszej książki na blogu http://asymaka.blogspot.com/2014/06/szczescie-all-inclusive-krystyna-mirek.html

Zapraszam do przeczytania, a za opinię bardzo dziękuję Pani Annie Grzyb.


Krystyna Mirek "Szczęście all inclusive" recenzja przedpremierowa


Nazwisko Krystyny Mirek poznałam przy okazji czytania i recenzowania powieści zatytułowanej „Miłość z jasnego nieba”. Historia opisana w tej książce podobała mi się, ale najnowsza urzekła mnie o wiele bardziej od swojej poprzedniczki. Przede mną jeszcze kilka książek autorki i wiem na pewno, że muszę poznać wszystkie publikacje Krystyny Mirek, stałam się bowiem zwolenniczką jej twórczości. Takie książki czytam najchętniej. Z jednej strony lekko napisane, a z drugiej poruszające ważne tematy. Bez patosu, wymuszenia, przestawiające problemy, z którymi boryka się tak wielu z nas. Autorka to nie tylko obserwatorka otaczającej ją rzeczywistości, posiada umiejętność zainteresowania czytelnika, nakłonienia go do przemyślenia swojego zachowania, ale nie nachalnie i na przymus. Ona daje nam możliwość wyboru, nie ocenia, nie krytykuje, a poddaje pewne pomysły, pozostawiając nam pole do manewru.


„Szczęście all inclusive” to historia młodej kobiety, mocno zagubionej i zaślepionej. Chciałoby się wręcz potrząsnąć nią, krzycząc prosto w twarz: „Dziewczyno! Opamiętaj się! To nie miłość! On Cię zwyczajnie wykorzystuje!”. Zresztą, ile razy w prawdziwym życiu przyglądając się znajomym, bliskim zastanawiamy się, co „ona w nim widzi, co on widzi w niej”? Nam, stojącym z boku wydaje się to takie oczywiste, takie proste, że nie pasują do siebie, że jedno nie jest warte drugiego… my wiemy przecież lepiej! Łatwo jest nam oceniać, chyba zbyt łatwo, bo gdybyśmy to my byli na miejscu naszej bohaterki, Bereniki, zwanej Beatą, wcale nie byłybyśmy tak pewne swojej decyzji. Rozstać się z człowiekiem, którego kochamy? Z jakiego powodu? Tylko dlatego, że wszyscy uwzięli się na niego i nie chcą przyjąć jego tekstów? On jest przecież tak utalentowanym dziennikarzem!

Beata pod wpływem impulsu wyjeżdża do Grecji. Co prawda w planach miała wypoczywanie i leniuchowanie u boku ukochanego mężczyzny, ale jak wiadomo, plany są po to, by je zmieniać. Może właśnie ten wyjazd uzmysłowi jej, że ma prawo do szczęścia? Może tam spotka kogoś godnego uwagi? Nigdy nic nie wiadomo… być może porażkę uda się przekuć w sukces? Oby tylko się nie poddać! Mieć nadzieję!

Oprócz Beaty, w to niezwykle atrakcyjne turystycznie miejsce wybiera się para niezwykła. Pozornie radośni i dobrze dobrani-Jakub i Oliwia zaczną dostrzegać, że ich wspólna przyszłość wisi na włosku i aby mogli być szczęśliwi, muszą popracować nad związkiem. By był udany, trwały, prawdziwy. Czy marzą jednak o tym samym? Czy patrzą w tym samym kierunku?

Poznamy też Alinę, która z boku może wyglądać na wyrodną matkę. Tak jest oceniana przez tych, którzy wiedzą lepiej, dają dobre rady, pozjadali wszystkie rozumy. Nie wiem, jak zachowałabym się w sytuacji, w której znalazła się właśnie ta bohaterka. Moim zdaniem ta postać i jej losy, jej dylematy są najciekawszym wątkiem w tej książce. Choć interesujących fragmentów w niej nie brakuje, jest wręcz nimi nasycona, naszpikowana.

Agnieszka, na Krecie zwana Agnes, pracuje tu już od kilku lat. To ona wprowadza Beatę w tajniki profesji, którą się trudni. Wygląda na zadowoloną z życia, wyluzowaną kobietę, tylko czy aby na pewno taka jest?

To książka mająca na celu uświadomienie nam, że pozory mylą. Często wydaje nam się, że inni mają lepiej. Zazdrościmy im, chętnie zamienilibyśmy się z nimi miejscami. Nie podejrzewamy nawet, co kryje się w ich duszach, z jakimi problemami się borykają, co starają się ukryć przed światem za wszelką cenę.

Interesująca, dająca nadzieję, dodająca otuchy, niezwykła powieść. Dzięki niej nie opuszczając własnego domu możemy przenieść się w niebywale klimatyczne, urokliwe miejsce. To idealna propozycja na lato, leniwe, beztroskie chwile pełne słońca, ciepła, spokoju. Spędzimy dzięki najnowszej propozycji literackiej Krystyny Mirek wakacje marzeń! To po prostu trzeba przeczytać, przeżyć, bez dwóch zdań. Polecam całym sercem. Naprawdę warto pozwolić sobie na „Szczęście all inclusive”.
"Szczęście all inclusive", Krystyna Mirek, Wydawnictwo Filia, premiera:18.06.2014

środa, 4 czerwca 2014

Czy istnieje miłość od pierwszego wejrzenia?

Po wydaniu walentynkowej powieści o miłości od pierwszego spojrzenia, która spada jak grom, wywraca wszystko i zmienia życie, nie cichną głosy w dyskusji, na temat, czy takie uczucie istnieje, czy jest możliwe.

,„Miłość z jasnego nieba” ma coś bajkowego. W całym kontekście książki to dość urocze, że gdzieś tam na świecie jest autorka, która wierzy w szczęśliwe happy endy - napisała dzisiaj Pani Katarzyna Sternalska w pięknej recenzji, do której link zamieszczam poniżej:

Tak, jestem gdzieś na świecie :) i postanowiłam odpowiedzieć na liczne pytania w tej sprawie. Choć moje powieści w sposób świadomy są pisane ku tak zwanemu pokrzepieniu serc, to jednak bez dawania komukolwiek taniej nadziei. 
Wierzę w miłość od pierwszego wejrzenia, choć nie twierdzę, że zdarza się często ani że zawsze jest prawdziwa. Wierzę, bo widziałam na własne oczy. Stałam tuż obok, kiedy pewien chłopak po raz pierwszy zobaczył pewną dziewczynę. Grom, który w niego uderzył, był wręcz słyszalny. Pobrali się, są już małżeństwem prawie dwadzieścia lat, mają dzieci. Dobrze się znamy i dostatecznie długo, by ocenić, że to uczucie jest prawdziwe i szczęśliwe.
Widziałam też inny grom. Wtedy od pierwszego wejrzenia zakochała się dziewczyna. Niestety bez wzajemności. Od tego czasu również minęło prawie dwadzieścia lat i choć dziewczyna wyszła za mąż za innego, ma dzieci i bywa szczęśliwa, wciąż nie zapomniała. Unika tamtego mężczyzny, nie wraca do wspomnień, boi się, że w każdej chwili wszystko może wrócić. Stara się pokonać to uczucie wszelkimi sposobami. Rozsądkiem, silną wolą, argumentami, ale to się wciąż, mimo upływu czasu, nie udaje. Ta miłość jest zbyt silna.
Napisałam sześć książek, tylko w jednej pojawił się motyw takiego uczucia. Tylko raz wystąpił bohater jak Daniel, choć takich mężczyzn znam wielu. Ponieważ wiem, że miłość jak grom z jasnego nieba, nie zdarza się często. Kiedy jednak już w nas uderzy, bywa piękna i prawdziwa, potrafi zmienić życie. Dlatego taką właśnie wybrałam na walentynkową opowieść.
O Danielu i Angelice koniecznie trzeba napisać kolejną część, bo ciekawi jesteście, co było dalej. To mnie cieszy. Już dzisiaj mogę obiecać, że ta opowieść będzie długa :) Ale nie wiem, kiedy powstanie. Wciąż się wydłuża lista powieści, które czekają na swój czas.
Z pewnością się to jednak uda. Mimo licznych obowiązków domowych, nieprzespanych z powodu trzymiesięcznego maluszka nocy, daję radę utrzymywać spore tempo pracy. Mam bowiem takie tajne źródło energii, z którego czerpię, kiedy już jestem bardzo zmęczona. To Wasze wspaniałe recenzje, które wciąż spływają.
Dzisiaj znów dostałam kolejną. We właściwym momencie, bo już opadałam z sił.
Bardzo dziękuję za te słowa :
,,Krystyna Mirek pokazuje, że potrafi pisać. (...) W dużej mierze to właśnie styl autora sprawia, że chcemy sięgać po jego kolejne książki."
,,Chętnie sięgnę po kolejne powieści autorki, bo jestem przekonana, że przy kolejnej lekturze będę się bawić jeszcze lepiej." 
Energii starczy na kolejne dni. Dziękuję wszystkim recenzentom z całego serca :)