Strony

blog Krystyny Mirek

.

.

Życie,kwiaty i czytanie :)

 Na łące kwiatowej wciąż coś się dzieje i choć jeszcze kilka dni  temu miałam ochotę wpaść w nią z kosiarką, bo wyglądała jak pole chwastów z każdą godziną coraz milej mnie zaskakuje. A jak pięknie pachnie :) Lawenda, maciejka, zioła. Bajka. Więc ofiarnie nadal ją pielęgnuję, zobaczymy, co będzie dalej.
Kończę najnowszą powieść niespodziankę. Trwają prace redakcyjne i szlifowanie okładek. Na razie żaden projekt nie okazał się tym właściwym, więc jeszcze to chwilkę potrwa. Lato to dobry czas na pisanie. Słońce sprzyja natchnieniu, choć są wakacje i dom pełen dzieci nie sprzyja ciszy :) Piszę więc teraz nieco mniej i wolniej, za to mnóstwo gotuję, piekę i rozmawiam. Niedługo dzieci mi się rozjadą i będzie ich brakowało.
Wczoraj świętowaliśmy moje urodziny i był to miły, fajny dzień. Dziękuję Wam serdecznie za życzenia, kartki i upominki. Bardzo mnie to wzrusza. Wszystko czytam, oglądam, choć w odpisywaniu ze względu na ilość mam pewne zaległości.
A na letnie czytanie czeka sporo propozycji od moich Wydawców.
Wznowiliśmy ,,Pojedynek uczuć" i Drogę do marzeń". Kto jeszcze nie zna, zapraszam serdecznie do przeczytania. To powieści, od których zaczęła się tak naprawdę moja pisarska przygoda i od których wielu z Was zaczęło znajomość z moimi książkami.
,,Obca w świecie singli" to nowość. Lekka i przyjemna, choć o prawdziwym życiu poleca się na słoneczną plażę i deszczowe dni.
W kioskach wciąż dostępna kolekcja, w której w przystępnych cenach można nabyć moje poprzednie książki. Jest co czytać. A mnie pisać :)
Zakończyłam już spotkania w tym półroczu i teraz siadam do komputera pełna wspomnień Waszych twarzy, uśmiechów i rozmów. Odzywajcie się w czasie wakacji. Nie zostawiajcie mnie z informacją: jestem w czwartym miesiącu zagrożonej ciąży, bo ja potem myślę nocami, czy dzieciątko się urodziło szczęśliwie, jadę do szpitala, bo się martwię, co dalej, szukam pracy, miłości, męża, kota. Życie. Na spotkaniach tak samo prawdziwe jak w książkach i w realnym świecie.
A ja zapraszam na kwiatową łąkę :)


Wielkie wyzwanie, drobne radości i pewne rozczarowania. Życie.

Podejmuję pewne wyzwanie i zamierzam przyznać się publicznie, żeby mieć dodatkową motywację, bo podchodzę do tego nie po raz pierwszy w życiu i jak dotąd nigdy się nie udało.
Jak większość z Was pewnie wie, bardzo kibicuję naszej drużynie narodowej. Przeżyłam jako kibic wiele chudych lat i sporo rozczarowań, tym bardziej więc teraz cieszę się ich dobrą formą. Nie ma co napędzać spirali oczekiwań, ale po raz pierwszy jest potencjał, widowisko i radość.
Przezywamy teraz mundial ze wszystkimi towarzyszącymi temu emocjami. Ponoć tam na miejscu jest niezwykle. Chciałabym to przeżyć. W tym roku nie mam szans. Ale za cztery lata znów będą mistrzostwa. Robert Lewandowski powiedział, że zamierza na nich zagrać. Trener Nawałka, że zostawił w kraju wielu piłkarzy, którzy się rozwijają i w przyszłości dołączą do kadry. Nadzieja jest.
Ponieważ kolejne rozgrywki odbędą się w USA i Kanadzie, tym co muszę zrobić jest opanowanie języka angielskiego. Nie znam go i czuję się jak ostatnia osoba na planecie, która ma ten problem. Miałam pecha. W szkole podstawowej nie mieliśmy angielskiego, w liceum w humanistycznej klasie był tylko francuski, a na studiach można było tylko kontynuować język z liceum. I tak zostałam z boku, obok głównego nurtu. Oczywiście próbowałam sama, chodziłam na kursy, do różnych szkółek, ale nigdy nic z tego nie wynikło.
Rzucam więc sobie wyzwanie. Mam cztery lata, żeby się nauczyć angielskiego i do specjalnej skarbonki nazbierać na bilety :) Chcę to zobaczyć na żywo :) Kto będzie trzymał kciuki? A moze ktoś chciałby się przyłączyć?
Oprócz tego z dobrych rzeczy zakwitł mi barwinek, choć to na niego nie pora :)
I posiałam obok domu łąkę kwiatową. Nie wiem, czy to dobry pomysł. Nie można tego kosić i na razie wygląda jak duża trawa. Ale to same polne kwiaty, które niebawem zakwitną. To wyjątkowy widok i czekam na niego z utęsknieniem. Rekordowa tegoroczna susza nie pomaga. Na razie zaczynają kwitnąć jakieś białe kwiatki, których nazw nie znam i pojawiły się pierwsze dwa fioletowe na dobry początek :) Czekamy, co będzie dalej :)

I na koniec jak to w życiu, trochę rozczarowań. Ciężko czasem dociec, co kieruje ludźmi. zrozumieć ich motywacje dojść do prawdy, gdy się z każdej strony dostaje sprzeczne wersje, a nie było się świadkiem. Czeka mnie tydzień niełatwych decyzji.
Czekam na wieści od Was. Co słychać? Sądzicie, że uda mi się z wyzwaniami? Wszelkiego rodzaju :)

Było... Jest....


Czerwiec to dla mnie miesiąc pracy. W ciągu ostatnich tygodni kopałam, ryłam , posypywałam, sadziłam i wybierałam. Zrobiliśmy trochę takich rabatek. Teraz podlewam, bo wybrałam sobie na tworzenie ogrodu od podstaw rekordowo suchy rok. Wciąż u nas nie pada. Obiecuje, nadciągają pękate chmury, po czym idą gdzie indziej. Ratuję więc, co mogę. Roślinek żal, bo świeżo posadzone i jest ich sporo. Spełniłam swoje marzenie z dzieciństwa. Pojechałam do szkółki roślin i wybrałam ulubione kwiaty.
To jeśli chodzi o marzenia. Oprócz tego niedawno ukazała się najnowsza powieść ,,Obca w świecie singli" i świeżutkie wznowienie ,,Drogi do marzeń" Do poczytania przy pogodzie, która nie sprzyja ukorzenianiu roślin, za to leżeniu w ogrodzie lub na balkonie owszem. A do tego jak wiadomo najlepsza jest książka.
Następne się piszą. Oficjalnie według planu świąteczna opowieść, a prócz tego nielegalnie inna, taka z serca, która jeśli ją skończę, pewnie też się ukaże. Wydawcy projekt bardzo się podoba.
Dzieci rosną, zdają egzaminy i pokonują każdy swoje wyzwania. Dzień Mamy był piękny w tym roku.
To tyle jeśli chodzi o słoneczną stronę życia.
Bo i u mnie czasem zachodzi słońce, choć jestem wielkim zwolennikiem cieszenia się każdym drobnym okruchem dobra.
Czerwiec jest jednak wyjątkowo obfity w trudne wieści.
Byłam mocno zaangażowana w leczenie pewnej chorej dziewczynki. Trzeba było zebrać dużą kwotę w krótkim czasie, by dostała lek, ratujący życie. Wydawało się to niemożliwe, ale udało się. Dobrzy ludzie pomogli, dziewczynka dostała lekarstwo. Ale choroba się nie poddała. Przegraliśmy tę walkę. Już nic nie da się zrobić.
Bliska mi osoba, niewiarygodnie dobry człowiek, ma nawrót choroby i wierzę mocno, że ostatni, że będzie zdrowa.
Inna bliska mi osoba dostała wczoraj trudną diagnozę.
Co jest z tym pięknym czerwcem? Dlaczego atakuje tak mocno? Nie pozwala cieszyć się w spokoju pogodą i dobrem. To banał, że życie jak warkocz przeplata pukle.
Ale tak właśnie jest.
U kogo dzisiaj wszyscy zdrowi, proszę, niech się uśmiechnie, w imieniu tych, którzy nie mogą.

Jak to jest w świecie singli.

Słowo singiel to znak naszych czasów. Nowy styl życia widoczny na każdym kroku. Dla jednych jest to świadomy wybór, dla innych konsekwencja różnych życiowych zawirowań. Są tacy, którzy świetnie się czują w świecie singli, poukładali sobie życie, są szczęśliwi.
Ale wiele jest osób, które żyją samotnie nie z własnego wyboru. Tak się sprawy poukładały  i nie potrafią ich zmienić. Jak Karolina, główna bohaterka powieści. Obco się czują w świecie singli, samotnie.
Wiele jest osób w takiej sytuacji, są sami z różnych powodów i nie odnajdują się w tej sytuacji.
Dotyczy to nie tylko kobiet. Jakub, jeden z bohaterów, też inaczej wyobrażał sobie swoje życie. Zakochał się, urodziła mu się córeczka. Starał się zapewnić rodzinie dobre życie. Ale przegrał. zabrano mu wszystko, co kochał i zmuszono do budowania na nowo.
Każdy na różnych etapach życia musi czasem zaczynać od nowa. To niełatwe, ale daje nadzieję na zmianę, a ta czasem bywa lepsza.
Zapraszam Was do świata nowej opowieści. Pełnej emocji, humoru i ciepła. Jest już dostępna w przedsprzedaży
phttp://www.empik.com/obca-w-swiecie-singli-mirek-krystyna,p1191311423,ksiazka-p

Dziękuję Wam, że od pierwszego dnia zapowiedzi cieszy się Waszą ogromną życzliwością. Dziękuję też za komentarze pod postem. Ujawnijcie się, jest mi zawsze bardzo miło, wiedzieć, ze jesteście :)

Spotkanie autorskie w łódzkim empiku.

Dziękuję serdecznie za bardzo ciepłe i energetyczne spotkanie w Łodzi. Bardzo lubię bezpośredni kontakt z Wami, bo Czytelnicy, którzy gromadzą się wokół literatury obyczajowej są wyjątkowi. Tak było i tym razem.
Łódź to dla mnie miasto wyjątkowe. To właśnie w tym miejscu odbyło się moje pierwsze w życiu spotkanie autorskie. Do tej pory pamiętam te ogromne emocje. W Łodzi mieści się Wydawnictwo Feeria, które jako pierwsze wydało ,,Pojedynek uczuć", książkę od której wszystko się zaczęło. W Łodzi mieszka Agnieszka Balcerska, administratorka fanckubu i wiele innych wspaniałych, zaprzyjaźnionych Czytelniczek. Niezwykłe miejsce i bardzo mi miło, że mogłam tam gościć po raz kolejny.











To było niesamowite uczucie wrócić do tej historii po latach. Właśnie od niej tak naprawdę zaczęła się nasza znajomość, bo to ona spodobała się Czytelnikom tak bardzo, że do tej pory zamawiają kolejne.
Wciąż pamiętam siebie, tamtą dziewczynę sprzed pięciu lat, która miała wielkie marzenia i bardzo małe szanse, by je spełnić. Teraz przed kolejnym wydaniem czytałam tę opowieść na nowo, jakbym nie była jej autorką i doświadczyłam niezwykłych emocji. Przejmowałam się, jakbym nie znała zakończenia, wzruszenie łapało mnie za gardło, czasem szkliło oczy, ale po zakończeniu czułam się dobrze. Podniesiona na duchu, podbudowana. Oddaję w Wasze ręce ponownie jedną z moich najważniejszych książek. Po drobnym liftingu, ale wciąż ta sama mocna opowieść Przyjmijcie ją ciepło   

Jest już dostępna w przedsprzedaży
http://www.empik.com/pojedynek-uczuc-krystyna-mirek,p1186852014,ksiazka-phttp://www.empik.com/pojedynek-uczuc-krystyna-mirek,p1186852014,ksiazka-p

Dalsze części i plany :)

Światło o poranku już w Waszych dłoniach. I oprócz miłych recenzji i ciepłych słów pojawiło się mnóstwo zamówień na kolejną część. One płyną już od wielu miesięcy i obiecałam, że na wszystkie pytania odpowiem zbiorczo.
Najbardziej gorący temat to seria Willa pod kasztanem.
Początkowo planowałam najpierw jedną część, ale pojawiła się konieczność dopisania dalszego ciągu. Waszym zdaniem potrzeba jeszcze więcej. Słucham uważnie Waszego głosu, rzeczywiście sporo tu bohaterów, jest o czym pisać. Polubiliście ich, z tego się ogromnie cieszę i jesteście ciekawi, co dalej. Tego się nie da omówić w paru zdaniach. Powstanie więc drugie podejście do serii Willa pod kasztanem. Będą to trzy kolejne tomy, które można też czytać osobno. Ale jeszcze trzeba będzie na nie troszkę poczekać, bo te powieści muszę napisać. Jeszcze ich nie mam. W związku z tym, że sprawa jest całkiem otwarta, przyjmuję chętnie zamówienia. O którym z bohaterów chcecie usłyszeć więcej? Jakie wątki rozwinąć mocniej? Na które pytania chcecie znać szerszą odpowiedź? Kogo lubicie najbardziej?

Na razie na maj szykuje się inna powieść. Już od dawna prawie gotowa. To niespodzianka i na razie o niej milczę, ale we właściwym czasie dowiecie się pierwsi. Potem będzie powieść zimowa i dopiero wtedy wrócę do świata Willi pod kasztanem. Przez te miesiące Wy będziecie mieć co czytać, a ja dość czasu, by przygotować dla Was kolejne tomy opowieści.

Tak się przedstawia w skrócie plan na najbliższy czas.

Są też zamówienia na inne dalsze części, chyba praktycznie do każdej książki i serii, którą napisałam bez względu na ilość tomów :) Saga Jabłoniowy sad ma trzy i wciąż pojawiają się zapytania o kolejne. Trzeba by zrobić kolejne trzy. Podobnie jak do Większego kawałka nieba. Też przynajmniej jeden, a potem nie wiadomo, czy nie pojawi się prośba o kolejny :) Z tymi trzeba będzie trochę poczekać. Wszystkiego jednocześnie się nie da :) choćbym bardzo chciała, a nie chcę przyspieszać na siłę, wręcz przeciwnie, zwolnić, żeby było jak najlepiej :)

Jak Wam się podoba ten plan? Co Was najbardziej cieszy, a co jeszcze można by uzupełnić? Pozdrawiam ciepło i pędzę na spotkanie autorskie. Dzisiaj do Pińczowa. Zapraszam serdecznie :)

W kuchni Krystyny Mirek - dzisiaj o daniach na przeziębienie :)

Sezon przeziębieniowy w pełni. co rusz ktoś melduje atak kataru, kaszlu i wysokiej gorączki. Prócz standardowych sposobów leczenia jak tabletki i syropy z apteki, są też inne. Zdrowotne jedzenie. Połączone z odpoczynkiem, dużą ilością ciepłego picia oraz miłością czyni cuda.
Kiedy moje dzieci chorują, zawsze zaczynam od gotowania rosołu. Jest w Internecie wiele przepisów na tak zwaną zupę mocy. Można je przejrzeć. Ja mam swój sprawdzony, który opiera się na dobrych składnikach oraz długości gotowania. Od samego zapachu jaki się roznosi w domu, można się poczuć lepiej :)
Ważne, by składniki były jak najlepszej jakości. Wybieramy więc kawałek kurczaka ze sprawdzonego źródła, można dodać trochę cielęciny. Myjemy dokładnie i wrzucamy do zimnej wody. Dodajemy marchew, pietruszkę, seler, cebulę, por, ziarna ziela angielskiego, jałowca, imbir w plasterkach, czosnek, sól morską, pieprz, odrobinę kurkumy, lubczyk. Na początku jest ostre, ale potem smak się ujednolica. Przyprawy do smaku, jak kto lubi, dla dzieci wersja łagodniejsza. Potem się to gotuje minimum dwie godziny. Są dostępne bardziej skomplikowane przepisy, też je polecam, ale ten działa i sprawdza się u mam, które zwykle nie narzekają na nadmiar czasu :)
Najlepiej podawać z ugotowaną kaszą jaglaną i świeżo pokrojoną zieleniną.
Na kolację lub śniadanko świetna jest również kasza jaglana, ale w wersji słodkiej. O jej właściwościach nie będę tutaj pisać, znajdziecie wiele informacji w sieci. Można ją ugotować na mleku kokosowym, dodać pokrojone migdały, orzechy, daktyle, miód, rodzynki, starte jabłko, sok z pomarańczy i co tam jeszcze mamy pysznego, słodkiego i zdrowego pod ręką. Jeśli drobniutko pokroimy, dziecko zje, nieświadome, że to zdrowe :)
W cięższych przypadkach można zmiksować :) Na przykład mężowi :)
Przygotowuję też domowej roboty syrop zwany w mojej rodzinie zajzajerem :)
Dużo plasterków cebuli, czosnku, imbiru i chrzanu zalewam miodem spadziowym lub lipowym. Odstawiam na noc. Rano nadaje się już do spożycia. Po dwóch dniach trzeba odcedzić i schować do lodówki. Można pić wiele razy dziennie.
Podaję też propolis i witaminę C ze sprawdzonego źródła. Parzę ziołowe herbatki.
Oczywiście jeśli jest potrzeba, należy też korzystać z lekarstw tradycyjnych, w razie konieczności także z antybiotyków. Żadna przesada nie jest dobra :)
Dużo zdrowia Wam życzę i żebyście te potrawy spożywali wyłącznie profilaktycznie, a wszelkie choróbska Was omijały. Dobrego dnia.

Osobowść Roku. Dzisiaj koniec głosowania.

Niedawno zostałam nominowana w konkursie Osobowość Roku Gazety Krakowskiej.  Serdecznie dziękuję za to wyróżnienie.
Czytelnicy cały czas wysyłali esemsy i sprawili, że znalazłam się w czołówce. Jestem im bardzo wdzięczna i teraz staram się sprostać zaufaniu.
Serdecznie dziękuję za nominację i wszystkie Wasze głosy. W tej chwili prowadzimy, choć konkurencja jest mocna i ciągle się nawzajem o kilka głosów przeskakujemy.

Na żywo można śledzić tutaj.
http://www.gazetakrakowska.pl/plebiscyty/osobowosci-roku/a/osobowosci-roku-2017-powiat-wielicki-aktualne-wyniki,12840714/

Głosowanie kończy się dzisiaj o godzinie dwudziestej drugiej. Głosować można za pomocą esemesów pod numer 72355 o treści OK.174 
Będę wdzięczna za każdy głos. Dziękuję Wam serdecznie :) Trzymajcie kciuki :)
© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon