Strony

blog Krystyny Mirek

.

.

Wiosenne niespodzinaki w mroźny czas, traktorzyści i komedie :)

Druga część świątecznej opowieści niedługo wyjedzie z drukarni, by kierować się do Waszych rąk. Ja już się pożegnałam ze światem bohaterów. Nie było to łatwe. Długi czas spędziłam w willi pod kasztanem przy stole babci Kaliny. Ogrzałam się przy kominku. Spędziłam wiele wieczorów wśród świateł świec, zapachu ciasta i zapiekanek. Zaskakiwały mnie zwroty akcji, bo spokój tego domu wciąż był poddawny różnym próbom.
Młodzi są jak wiatr - mawia babcia Kalina. - Nigdy nie wiadomo, w którą stronę ich zawieje.
Przybywają i odchodzą, a tam gdzie znajduję się pięć osób, pojawia się siedemnaście kombinacji uczuciowych, nie zawsze prostych.
Sama byłam ciekawa, jak to się ostatecznie skończy, zwłaszcza, że pod koniec zrobiło się naprawdę gorąco.
Ja już wszystko wiem, wątki zamknięte, tajemnice rozwiązane. Czy jeszcze tam wrócimy, nie wiem, ale jestem ciekawa Waszych opinii.
Dziękuję Wam za bardzo życzliwe przyjęcie tej zapowiedzi i wszystkie recenzje pierwszej części.
Dodatkowo Wydawnictwo Edipresse Książki przygotowało dla Czytelników niespodziankę. Tuż przed Walentynkami pojawi się pakiet ,,Sagi rodu Cantendorfów" w pięknej oprawie. Cena za jeden egzemplarz jest bardzo korzystna. Polecamy na prezent :)







A ja zakończyłam opowieść i zbieram materiały do kolejnej. W tym celu służbowo oglądam komedie na pewien temat, którego jeszcze nie zdradzę i powiem Wam rzadko się uśmiecham. Gdzie się podziały nasze dobre filmy z fajnym humorem? Niektóre są tak słabe, że tylko ręce załamać albo płakać. Ale na dzisiaj mam dwa tytuły z polecenia, może będzie lepiej :) Jeśli znacie coś fajnego, polećcie w komentarzu :)
Prócz tego miałam odpoczywać. Na razie odkopuję się z zaległości, czytam i  robię sobie różne małe przyjemności. Adasia boli ucho, więc siedzimy w domku. Dzisiaj była zabawa 189 naklejek o traktorach. Jakby mi się kiedyś trafił jakiś traktorzysta w powieści, to będę przygotowana :)

Pozdrawiam Was ciepło :) Dobrego dnia :)


Pioruny, skupiska nieszczęść i dziwne losy... czyli dlaczego tak długo mnie tutaj nie było :)

Pioruny, skupiska nieszczęść i dziwne losy... czyli dlaczego tak długo mnie tutaj nie było :)

Dziwnie zakończył się dla mnie ten rok. Z prawdziwymi wyładowaniami.
Nie złożyłam Wam nawet życzeń świątecznych, bo nie byłam w stanie, co niniejszym z serca naprawiam.

Niech nadchodzący rok będzie pełen spokoju, szczęścia i spełnionych marzeń. Żebyście byli zdrowi, te słowa wypowiadam ze szczególnym skupieniem, przekonałam się bowiem, jak łatwo i szybko można się znaleźć w innym świecie, gdzie człowiek nie jest w stanie poruszyć ręką i wykonać najprostszych czynności. Doceniajmy dobro, które nas otacza i to, jak wiele codziennie mamy i możemy :)

W ciągu ostatnich dwóch tygodni spotkało mnie sporo ciężkich przeżyć. Jak niektórzy z Was już wiedzą, niespodzianie dopadła mnie choroba. Taka z tych podstępnych, które nie dają absolutnie żadnych objawów, by potem powalić człowieka w jednej chwili. Byłam w szpitalu, przeszłam operację, choroba została pokonana, jestem już zdrowa, ale kosztem bólu, którego długo nie zapomnę. Cztery porody to przy tym spacer po letniej łące.

Już wszystko jest w porządku. Śpię, chodzę, wstaję samodzielnie i nawet mogę usiąść do komputera. Na nowo cieszę się tymi wszystkimi nowo odzyskanymi darami. Było ciężko. Na dodatek jakby mało było kłopotów zdrowotnych, jeszcze jednego dnia zgubiłam telefon - kto nie przeżył, nie przypuszcza, co to oznacza, zwłaszcza daleko od domu i w czasie choroby. A także zalałam laptop, pakując się pospiesznie do szpitala i jest do wyrzucenia. straciłam moje narzędzie pracy. Na szczęście mąż odzyskał dane, w tym najnowszą książkę, która dzięki temu szczęśliwie powędrowała na zapowiedzi, gdzie cieszy się Waszą ogromną sympatią i rekordowo szybuje po listach. Za co jak zawsze, ale w tym trudnym czasie jeszcze bardziej  serdecznie Wam dziękuję.

Jest już dostępna:http://www.empik.com/swiatlo-o-poranku-mirek-krystyna,p1180560883,ksiazka-p
W tym ciężkim czasie było wiele jasnych stron. Odzyskałam zdrowie. Uczciwy znalazca odesłał mi telefon, a laptop i tak był stary. Mnóstwo osób pisało do mnie w Warszawie, gdzie utknęłam, z propozycją pomocy, z pytaniami, chęcią opieki i dobrym słowem. Odezwali się wszyscy przyjaciele. Bardzo to było cenne. Wydawnictwo Edipresse otoczyło mnie troskliwą opieką. Przeorganizowaliśmy plan wydawniczy. Ekipa wydawnictwa Filia również wsparła mnie ze zrozumieniem i serdecznością, za co jestem niezwykle wdzięczna.
Po raz kolejny przekonałam się o sile rodziny, która w tej trudnej sytuacji działała jak zgrany zespół. A nie było to łatwe, kiedy w domu małe dziecko, skomplikowany układ rozlicznych obowiązków w pracy, szkole, przedświątecznym gorącym okresie, a mama choruje, jest w szpitalu i wymaga stałej opieki. Mój mąż był przez dwa tygodnie mama i tatą w jednym. Dziewczynki przygotowały święta. Niczego nie zabrakło, dekorowały z braciszkiem pierniczki, żeby było mu przyjemnie, lepiły pierogi i dbały o ducha świąt. Śpiewaliśmy kolędy i było pięknie, choć wszystko naprawdę w stanie kryzysowym i na ostatnią chwilę. Choinkę mąż zdobył w Wigilię późnym popołudniem. Trzy dni wcześniej wróciłam do domu, ledwo się trzymając na nogach. W najgorszym momencie wsparła nas niezawodna babcia. Było trudno.
Ale był to piękny dobry czas.
Wracam do pracy. Powoli. To nowe dla mnie słowo będzie mi jeszcze towarzyszyć przez kilka miesięcy. Ale jestem silniejsza. Te przeżycia wiele mnie nauczyły.  Ściskam Was bardzo serdecznie :) Dobrego wieczoru :)
zdj. Dariusz Kołakowski

Pracowita końcówka roku

Ja znowu w trybie pracy.
Zewsząd otaczają mnie piękne powieści świąteczne i kuszą. Na razie tylko je oglądam i podziwiam, a na czytanie przyjdzie czas. Jeszcze przede mną intensywna końcówka roku. Do połowy grudnia czas wypełniony pracą. Ostatnie szlify przy kolejnej książce, powstaje też już z dużym zapasem powieść na przyszły rok, na jesień, ale to na razie niespodzianka. W najbliższych tygodniach ostatnie spotkania autorskie w tym roku. Czeka nas jeszcze Rząśnia 8 grudnia i Rytwiany 15 grudnia. A 12 grudnia spotkanie w Warszawie w związku z premierą świątecznej książki ,,Światło w Cichą Noc", na które serdecznie zapraszam. Będzie wesoło, klimatycznie i z niespodziankami.

Zapraszam Was serdecznie. Trzymajcie kciuki za postępy prac. I napiszcie, czy pieczecie już pierniczki, bo mnie nosi, a jeszcze nie powinnam się odrywać od komputera :)
Dobrego czasu, cipła w sercach mimo zimna na zewnątrz :)
zdj. Dariusz Kołakowski

Jak to jest być na pierwszym miejscu?

 Jak to jest być na pierwszym miejscu? Powiem Wam, że czasem się nad tym zastanawiałam. Jakie to uczucie. Piszę od sześciu lat, mam na koncie dziewiętnaście powieści, dziesiątki spotkań autorskich, tysiące przejechanych kilometrów, ale nigdy jeszcze nie widziałam jednego dnia takiej ilości jedynek wokół swojego nazwiska.
Kiedy jeszcze pracowałam w szkole nie przepadałam za jedynkami :) dziś patrzę na nie nieco życzliwiej :) Zwłaszcza na te, które są prezentem i niespodzianką od Czytelników :)
Kiedy sobie wyobrażałam ten moment nie sądziłam, że tak to będzie wyglądało.
Zwyczajny poranek. Padał deszcz ze śniegiem. Dziewczynki skoro świt poszły do szkoły, mąż jeszcze wcześniej do pracy. Przygotowywałam synka do przedszkola. Pies domagał się wypuszczenia do ogrodu, kotu należało pilnie dać jeść, on zawsze rano najbardziej głodny, a przynajmniej najgłośniej o tym woła :)
Lista zakupów na drogę powrotną z przedszkola przygotowana, telefon do torebki - pospieszny rzut oka, co tam słychać i nagle ten obraz. ,,Światło w Cichą Noc" na drugim miejscu na liście głównej obok Dana Browna, a na obyczajowej na pierwszym.
Co się czuje w takim momencie? Pewnie u każdego człowieka jest inaczej. Podejrzewałam, że będę skakać z radości. Ale przyjęłam to spokojnie. Zrobiłam, co trzeba, jak każdego poranka. zawiozłam dziecko, zrobiłam zakupy, wstawiłam obiad, zaparzyłam kawę i siadłam do komputera. Żeby kolejna książka była lepsza. Żeby nie zawieść Waszego zaufania.
Powieść na jesień przyszłego roku już się pisze. Już nad nią pracuję.
Ale teraz jest południe i zaczynam się powoli cieszyć. Pełne życzliwości telefony od przyjaciół: Kasi Wojtas, redaktorki i Magdy Kordel też mają w tym swój udział.
Czytelnicy również towarzyszą mi od rana. To nasz wspólny sukces i wspólna radość. Bez wątpienia zawdzięczam ją także ekipie Wydawnictwa Edipresse Książki, które dało mi szansę i jest wspaniałym partnerem, który wspiera mnie we wszelkich działaniach.
Najważniejszym jednak autorem wszelkich miłych rzeczy są wierni Czytelnicy. Sto razy już mówiłam Wam dziękuję :) Powtórzę sto pierwszy, a i tak jeszcze zostanie wiele do podziękowania. Niektórzy z Was są tu ze mną od początku :)
Właśnie odebrałam telefon od szefowej, z nakazem świętowania dzisiaj wieczorem:) A miałam zamiar pisać :) Coś trzeba wymyślić :) Może macie jakąś propozycję :)
A na przyszły rok dużo planów. Będzie co czytać. Wena mnie nie opuszcza, siły i dyscyplina wewnętrzna także. Ale w tej sytuacji to nie takie trudne.
Serdecznie Wam dziękuję :)

Targowe szaleństwo i powrót do domu :)

Zakończyło się wspaniałe święto Czytelników i wszystkich osób związanych sercem, duchem, pasją z książkami.
Krakowskie targi 2017 dobiegły końca.
Myślę, że czytelniczy duch w narodzie przekroczył oczekiwania organizatorów, przynajmniej z zakresie szerokości targowych alejek. Momentami naprawdę ciężko było się przecisnąć. Tym bardziej dziękuję tym, którzy dotarli, stali w kolejce z książkami w dłoni, nie tylko dla siebie, ale też dla mamy, babci.
To było coś niezwykłego.
Wróciłam już do domu i w ten wietrzny poniedziałek, przypominający dyskretnie, że czas sprawdzić, czy wszystkie dzieci mają odpowiednią ilość pasujących do ciągle zmieniających się rozmiarów - czapek, szalików i rękawiczek :)
Idzie zimno.
Poniżej garść targowych wspomnień. Kto ma więcej, można zamieścić w komentarzu :)









Ja wracam do pracy. Listopad to czas intensywnego pisania, żeby w grudniu można było nieco zwolnić i cieszyć się czasem z rodziną :)


Gdzie ja chodzę i dlaczego? A Światełko już na targach :)

Światło w Cichą Noc już się szykuje w drogę na targi :) Śnieżne, świąteczne, ciepłe. Dosłownie i w przenośni :)
A w księgarniach do zamówienia  tutaj http://www.empik.com/swiatlo-w-cicha-noc-mirek-krystyna,p1162071914,ksiazka-p
Zapraszam na spotkania targowe w sobotę i niedzielę o 12.00 czyli w samo południe :)
Dzisiaj dzień wcześnie się zaczął. Wstałam przed piątą, ale z okna hotelowego pokoju nie widać było wschodu słońca, żadnego. O pięknym mogłam co najwyżej pomarzyć. Tak czy inaczej dzień zaczął się dobrze i wcześnie. moim jak na razie niespełnionym marzeniem jest wstawać o takiej porze codziennie. Ile można by wtedy zrobić :) W tym momencie jednak jest to niemożliwe. Dla mamy czwórki dzieci sen jest zbyt cenny i zawsze jest go za mało.
Dzisiaj jednak wstałam nie bez powodu. O godzinie szóstej miałam się stawić w budynku telewizji na Woronicza. Zaproszono mnie do programu Dzień dobry Polsko, żebym podzieliła się doświadczeniem i wzięła udział w dyskusji o macierzyństwie.
Jeszcze nie tak dawno występowałam w podobnej roli w Pytaniu na śniadanie. Wtedy sprawa była prosta. Pojechałam, bardzo się stresowałam, ale ostatecznie nagranie się udało.  Ale dzisiaj niestety wszystko staje się polityczne. Telewizje, święta, patriotyzm, ulice, wspólne kiedyś wartości. Przykro patrzeć na podział w społeczeństwie.
Niektórzy chcieli wiedzieć, jakim kryterium kieruję się, przyjmując zaproszenia. Zastanawiałam się nad tym długo. Jestem ponad podziałami, boleję nad nimi. Idę wszędzie tam, gdzie są kobiety, które mogą mnie usłyszeć i gdzie pozwalają mi swobodnie mówić, co myślę. Niczego nie narzucają. Dostaję teraz  sporo zaproszeń, będę w różnych miejscach i w każdym powiem to samo. Prawdę.
Teraz uśmiecham się do Was z hotelowego pokoju, za chwilę ruszam w drogę na spotkania autorskie. Dzisiaj Kamień Krajeński i Gostycyn. Kto ma blisko, zapraszam serdecznie.
A już w sobotę i niedzielę targi książki, wyjątkowe święto dla wszystkich miłośników czytania :)
Zapraszam serdecznie :) Będzie można dostać przedpremierowo Światło w Cichą Noc, które właśnie wyjeżdża z drukarni. Choć atmosfera gorąca, przypruszyło go śniegiem :)







Wracam po przerwie :)


Kochani! Wracam po przerwie. Ostatnie miesiące były bardzo pracowite. Po skończeniu świątecznej opowieści pełnej emocji i szczególnej atmosfery, musiałam zrobić przerwę. To była wspaniała przygoda, spełniło się moje od wielu lat pielęgnowane marzenie. Świąteczna opowieść. Pewnie większość z Was już widziała okładkę i zapowiedź, ale z wielką radością chciałabym ją zaprezentować także tutaj :)
Oto ona z długo szukanym pomysłem na okładkę, tytułem, który bardzo leży mi na sercu oraz opowieścią o szczególnym czasie i ludziach.

Można ją już zamawiać w tym miejscu:http://www.empik.com/swiatlo-w-cicha-noc-mirek-krystyna,p1162071914,ksiazka-p

Powieść już w przedsprzedaży spotkała się z bardzo ciepłym przyjęciem z Waszej strony i ma rekordowy nakład początkowy oraz ilość zamówień. Będzie dostępna w wielu księgarniach, kioskach, dyskontach, a nawet na poczcie. Od czterech tygodni znajduje się na liście bestsellerów z tytułem Top. I nie przestanę nigdy za to dziękować moim najwspanialszym na świecie Czytelnikom. Czapki z głów :)
Jako zachętę do czytania i zapowiedź przygód bohaterów poniżej garść cytatów. I dobrej nocy Wam życzę. Od dzisiaj będę już tutaj regularnie. A po nowinki zapraszam też na stronę autorską FB. link do niej znajduje się z boku, gdzie właśnie opublikowałam swój pierwszy filmik :)


Dobrego czytania :)

Zaprzeczam plotkom :)

Najnowsza powieść już w przedsprzedaży w empiku. Grubsza, jak lubicie :) i jeszcze przez kilka dni w bardzo dobrej cenie.
http://www.empik.com/slodkie-zycie-mirek-krystyna,p1144705141,ksiazka-p
Wracam po przerwie do powieści współczesnych i bardzo się cieszę z pierwszych pozytywnych opinii oraz z tego jak ciepło przyjęliście zapowiedź nowości. Dziękuję Wam serdecznie :)

Ja dzisiaj kończę pracę. Za mną już ostatni świt spędzony nad klawiaturą i teraz przerwa. Długa, bo te ostatnie miesiące były bardzo pracowite. Powieści, opowiadania, artykuły, felietony, spotkania. Czas na oddech. Nie oznacza to, że znikam, bo za dwa tygodnie premiera ,,Słodkiego życia" i kilka bardzo fajnych akcji z tym związanych, w których wezmę udział, a potem jeszcze kolejne miłe zdarzenia, ale nie będę już tak intensywnie pisać.
Krążą plotki, że ja nigdy nie odpoczywam :) Otóż chciałabym je zdementować. Jest wręcz przeciwnie, odpoczywam równie intensywnie, jak pracuję i właśnie zbliża  się ten czas. Plany urlopowe mam zróżnicowane. Trochę morza i plaży, nieco leniwego leżenia i wpatrywania się w niebo wraz z rodziną, ale też odpoczynek aktywny. Mam zamiar zrealizować jedno ze swoich odwiecznych, ciągle odkładanych na później marzeń o ogrodzie. Zamierzam przy pomocy dwóch silnych mężczyzn skopać całość i razem z córkami na nowo obsadzić. Od czterech lat jestem mamą małego dziecka, a moja literacka działalność coraz mocniej się rozpędza. Coś musiało ucierpieć z tego powodu. W moim ogrodzie przetrwały ten trudny czas tylko najbardziej wytrzymałe rośliny :) Czas je wspomóc.
Potem góry. Kolejna nieco odłożona na bok z powodu intensywnego macierzyństwa pasja. Czas, by Adaś spróbował tej tak bardzo lubianej przez nas formy odpoczynku. Zamierzamy zabrać go na pierwszą łagodną wyprawę. I czytanie. Piętrzą mi się stosy książek na półkach i z wielką przyjemnością mam zamiar się w nich zanurzyć.
Zapraszam Was bardzo serdecznie do świata nowej powieści - ,,Słodkiego życia"
To opowieść o tym, czy łatwo jest wziąć życie we własne ręce i jak się kończy takie działanie :)
A to pierwsze słowa opowieści:

,,Gdyby nie fakt, że tej nocy psu sąsiadów zebrało się na amory, życie Kornelii Rudnickiej potoczyłoby się zupełnie inaczej. Rano poszłaby jak zwykle do pracy i tam odebrała codzienną porcję przykrości. Wszystko, co ważne, swoim zwyczajem odłożyłaby na później, sądząc, jak wielu innych ludzi, że ma jeszcze mnóstwo czasu".
Co u Was? Jak urlopowe i czytelnicze plany? :) Czekacie na ,,Słodkie życie:"?




To niewiarygodne! Spotkałam na żywo własnego bohatera :)

To niewiarygodne, co mi się przydarzyło. W letnim numerze Vivy ukazało się moje opowiadanie wakacyjne. Wielu z Was już je czytało i nawet pojawiły się na fanklubie FB https://www.facebook.com/groups/103024436708028/ komentarze, że chcielibyście poznać dalsze losy bohaterów i powinna powstać z tego książka, najlepiej gruba :)
Szczególnie spodobał Wam się ratownik o pięknym ciele i ciekawym charakterze.
Otóż wyobraźcie sobie, wymyśliłam tego człowieka całkowicie z głowy, siedząc na kanapie w swoim domu niedaleko Puszczy Niepołomickiej wiele tysięcy kilometrów od morza i jakiegokolwiek żywego wzorca.
A potem go spotkałam w realu. Dokładnie takiego mężczyznę, jak ten z opowiadania.
Wiele tygodni po napisaniu opowiadania pojechałam nad morze na cykl spotkań autorskich w ramach akcji Letnia Scena Kulturalna. Wracałam pociągiem - sześć godzin jazdy, relacja Gdynia - Kraków. Miałam ze sobą oczywiście laptopa oraz mocne postanowienie, żeby jak najwięcej pisać, bo najnowsza książka powstaje w niewiarygodnie wolnym tempie. Sześć godzin to sporo, pociąg wygodny, cisza, spokój, przewidywałam, że uda się stworzyć sporo tekstu.
W ostatniej chwili, nim pociąg ruszył, na miejscu obok usiadł młody mężczyzna. Niewiarygodnie przystojny, bardzo sympatyczny i wielce rozmowy. Jak zaczął opowiadać na stacji Gdynia Główna, tak skończył dopiero w Krakowie.
Był ratownikiem. Jechał tylko na weekend do rodziny i w poniedziałek miał znów wracać nad morze. Jego podobieństwo do bohatera opowiadania nie ograniczało się do wyglądu zewnętrznego. To był też dokładnie ten sam człowiek pod względem charakteru. Żaden pusty mięśniak. Wesoły, inteligentny wrażliwy mężczyzna, który w podróż zabrał książkę (ale nie przeczytał ani słowa, tak jak ja nie napisałam nawet jednego znaku :)
Jedyna różnica polegała na tym, że mój ratownik z opowiadania znalazł swoją miłość, a ten niesamowity okaz męskiego rodu był sam. Opowiedział mi w ciągu tych sześciu godzin całą historię życia ze wszystkimi wątkami pobocznymi. Byłam tak zszokowana, że to dzieje się na żywo, że nawet nie zauważyłam, jak dotarliśmy na miejsce.
Dlaczego wydaje się Wam, że w moich książkach jest prawdziwe życie? Bo jest :) Tacy mężczyźni istnieją i chodzą luzem po świecie. Ja jestem już dawno zajęta, ale jeśli ktoś tęskni za miłością, niech nie traci nadziei :)
I teraz pytanie. Niebawem ukaże się kolejne opowiadanie. O czym napisać i kogo w związku z tym może spotkam za następnym zakrętem? Tym razem chyba wymarzę sobie niezwykłą kobietę :) Co Wy na to?
Pozdrawiam Was ciepło w słoneczny dzień i wracam do zimowej powieści. Już niedaleko koniec. A niebawem będę mieć dla Was kolejną niespodziankę :) Choć niektórzy już dawno wiedzą :)

Magia świtu i poranka

To świt sprzed kilku dni. Wstałam o czwartej trzydzieści, by zdążyć na pociąg wiozący mnie na cykl spotkań nad morzem w ramach akcji Scena Kulturalna. Pozdrawiam wszystkich, którzy spędzili z nami wtedy czas.
Ostatnio wstaję wcześnie. Nie jest to łatwe w pierwszym momencie, kiedy trzeba otworzyć oczy i skłonić zakopane w miękkiej pościeli ciało do przyjęcia pozycji pionowej. Ale już kolejne chwile w pełni wynagradzają wysiłek.
Kiedy się wyjdzie na zewnątrz i spojrzy na piękno wokół. Tak cenny w ciągu ostatnich dni rześki chłód i wilgotne od porannej rosy kwiaty.
To jest świetny sposób na rozbudzenie. Wyjść na balkon, do ogrodu lub choćby tylko otworzyć okno. Kontakt z naturalnym światłem pobudza wytwarzanie substancji odpowiedzialanych za czuwanie.
Podobnie jak przygaszanie świateł wieczorem przed snem i wyłączanie telewizorów i laptopów służy wyciszeniu i ułatwia zaśnięcie.
Świt potrafi być piękny i tworzy wspaniały początek dnia.
 Nie bez znaczenia są też względy praktyczne. Można o wiele więcej zrobić, kiedy się człowiek zabierze do pracy wcześnie rano, a przynajmniej w moim przypadku dobrze się to sprawdza:)
Kończę ostatnią w tym roku powieść, za mną wiele miesięcy bardzo intensywnej pracy, przede mną urlop. Długi, wymarzony i różnorodny. Zgodnie z zasadą: jak pracujesz, to pracuj dobrze, kiedy wypoczywasz, to na maksa.
Ale póki co jeszcze komputer i jak zwykle tworzona w upale powieść zimowa.
Mróz nie odpuszcza - napisałam dzisiaj, a na kuchennym termometrze czterdzieści cztery stopnie o ósmej rano :)
Wracam do powieści współczesnych. Już niedługo ukaże się zapowiedź wydanej w Filii powieści ,,Słodkie życie" a późną jesienią w Edipressie powieść świąteczna :) Kto czeka?
Dziękuję Wam za Wasze komentarze i życzliwość i życzę wielu pięknych poranków tego lata :)



© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon