Strony

.

.

To niewiarygodne! Spotkałam na żywo własnego bohatera :)

To niewiarygodne, co mi się przydarzyło. W letnim numerze Vivy ukazało się moje opowiadanie wakacyjne. Wielu z Was już je czytało i nawet pojawiły się na fanklubie FB https://www.facebook.com/groups/103024436708028/ komentarze, że chcielibyście poznać dalsze losy bohaterów i powinna powstać z tego książka, najlepiej gruba :)
Szczególnie spodobał Wam się ratownik o pięknym ciele i ciekawym charakterze.
Otóż wyobraźcie sobie, wymyśliłam tego człowieka całkowicie z głowy, siedząc na kanapie w swoim domu niedaleko Puszczy Niepołomickiej wiele tysięcy kilometrów od morza i jakiegokolwiek żywego wzorca.
A potem go spotkałam w realu. Dokładnie takiego mężczyznę, jak ten z opowiadania.
Wiele tygodni po napisaniu opowiadania pojechałam nad morze na cykl spotkań autorskich w ramach akcji Letnia Scena Kulturalna. Wracałam pociągiem - sześć godzin jazdy, relacja Gdynia - Kraków. Miałam ze sobą oczywiście laptopa oraz mocne postanowienie, żeby jak najwięcej pisać, bo najnowsza książka powstaje w niewiarygodnie wolnym tempie. Sześć godzin to sporo, pociąg wygodny, cisza, spokój, przewidywałam, że uda się stworzyć sporo tekstu.
W ostatniej chwili, nim pociąg ruszył, na miejscu obok usiadł młody mężczyzna. Niewiarygodnie przystojny, bardzo sympatyczny i wielce rozmowy. Jak zaczął opowiadać na stacji Gdynia Główna, tak skończył dopiero w Krakowie.
Był ratownikiem. Jechał tylko na weekend do rodziny i w poniedziałek miał znów wracać nad morze. Jego podobieństwo do bohatera opowiadania nie ograniczało się do wyglądu zewnętrznego. To był też dokładnie ten sam człowiek pod względem charakteru. Żaden pusty mięśniak. Wesoły, inteligentny wrażliwy mężczyzna, który w podróż zabrał książkę (ale nie przeczytał ani słowa, tak jak ja nie napisałam nawet jednego znaku :)
Jedyna różnica polegała na tym, że mój ratownik z opowiadania znalazł swoją miłość, a ten niesamowity okaz męskiego rodu był sam. Opowiedział mi w ciągu tych sześciu godzin całą historię życia ze wszystkimi wątkami pobocznymi. Byłam tak zszokowana, że to dzieje się na żywo, że nawet nie zauważyłam, jak dotarliśmy na miejsce.
Dlaczego wydaje się Wam, że w moich książkach jest prawdziwe życie? Bo jest :) Tacy mężczyźni istnieją i chodzą luzem po świecie. Ja jestem już dawno zajęta, ale jeśli ktoś tęskni za miłością, niech nie traci nadziei :)
I teraz pytanie. Niebawem ukaże się kolejne opowiadanie. O czym napisać i kogo w związku z tym może spotkam za następnym zakrętem? Tym razem chyba wymarzę sobie niezwykłą kobietę :) Co Wy na to?
Pozdrawiam Was ciepło w słoneczny dzień i wracam do zimowej powieści. Już niedaleko koniec. A niebawem będę mieć dla Was kolejną niespodziankę :) Choć niektórzy już dawno wiedzą :)

4 komentarze:

  1. To musiało być niezwykłe uczucie - spotkać swojego bohatera :) Gratuluję spędzenia tak magicznej podróży :D

    OdpowiedzUsuń
  2. To prawda :) Przeżycie było wyjątkowe. Dziękuję i pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ostrzeżenie. Wiem, że nie zawsze można poznać człowieka po jednym spotkaniu, ale ja nie zamierzałam się z nim spotykać ani tym bardziej mu ufać. Co nie zmienia faktu, że prawdopodobnie był miłym człowiekiem i nie miał ukrytych złych zamiarów. Mnie fascynował fakt, że tak bardzo zbliżony był do opisanego w opowiadaniu bohatera :) Pozdrawiam ciepło :) Wiem, że bywa różnie, życie potrafi być czasem okrutne, ale ludzie są jednak w większości w porządku. Życzę wszystkiego dobrego :)

      Usuń

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon