Strony

.

.

O specjalnej walentynkowej dedykacji

Dedykacje w książkach spełniają ważną funkcję. Wyrażają uczucia. Wdzięczności, miłości, podziwu. Dlatego lubimy dostawać książki z osobistą dedykacją, od autora, a najlepiej od bliskiej, ważnej dla nas osoby. Miłość z jasnego nieba to powieść walentynkowa. Nie tylko dla kobiet, które w zimowym czasie chciałyby się ogrzać przy ciepłej opowieści, ale także dla mężczyzn poszukujących prezentu dla swoich ukochanych. Na pierwszej stronie znajduje się specjalna dedykacja. Krótka, ale bardzo wymowna. Mężczyzna życia musi się tylko podpisać, jest w tym celu odpowiednio zaznaczone miejsce, i ma gotowy prezent oraz pomysł na wyrażenie, tego co czuje.
Nie mam wśród czytelników bloga ani obserwatorów na fb zbyt wielu mężczyzn, dlatego chciałabym prosić o pomoc w rozpropagowaniu tego pomysłu Czytelniczki. Podsuńcie go dyplomatycznie znajomym. I nie chodzi tu tylko o młodych, przeżywających pierwsze porywy uczuć. Na wyznawanie sobie miłości zawsze jest dobry czas, a każdy pretekst na wagę złota. Choć bohaterowie Miłości z jasnego nieba są młodzi, a akcja osadzona mocno we współczesnych realiach, powieść w fazie wstępnej czytały kobiety w wieku powyżej lat pięćdziesięciu i zgodnie twierdziły, że czuły się po lekturze zrelaksowane, odprężone oraz w lepszym nastroju. Myślę, że to dobry pomysł, by podsunąć swojemu tacie czy starszemu bratu z dłuższym stażem małżeńskim taką możliwość wyrażenia swoich uczuć wobec najważniejszej w życiu kobiety. Zbyt często zapominamy o tym w nawale codziennych zmagań, wydaje się, że raz powiedziane dawno temu słowa wystarczą do końca życia. Nieprawda. Żeby miłość żyła, trzeba ją karmić. Słowami, gestami, działaniem, życzliwością, czułością, przebaczeniem.
Dlatego ze wszystkich świąt, które przyszły do nas w ostatnim czasie, najbardziej lubię Walentynki. Mimo wszelkich zastrzeżeń, co do stopnia komercjalizacji tego dnia, stwarza on pretekst do okazywania sobie uczuć, a to zawsze jest cenne.

11 komentarzy:

  1. Bardzo, bardzo fajny pomysł! ;) Podsunę pomysł kilku znajomym panom ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha! Ja już sobie sama zrobiłam prezent na Walentynki zamawiając Miłość z jasnego nieba " :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Ja też tak czasem robię :) pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  3. Ale oryginalny pomysł, choć ja osobiście nie bardzo lubię typowo walentynkowe świętowanie, serduszka itp.
    Mąż już ma plan Walentynkowy dostanę albo lampkę przypinaną do książki albo podgrzewane kapciuchy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem. Ja lubię Walentynki. Pewnie kiedyś mi się znudzą kolacje, niespodzianki i spacery nocą po mroźnym Krakowie, bo tak mi się to święto kojarzy, ale jeszcze nie teraz:) A pomysł z podgrzewanymi kapciuchami jest świetny. Kradnę, jeśli można :)

      Usuń
    2. oczywiście, że można :) Ja je dostanę to będzie post na moim blogu zapewne.
      A póki co mam dla Pani inny prezent na Walentynki - http://czytelnicza-dusza.blogspot.com/2014/02/krystyna-mirek-prom-do-kopenhagi.html
      Może być? :)

      Usuń
    3. Widziałam, bardzo mi było miło. Dziękuję za ciepłe przyjęcie debiutu:)

      Usuń
  4. Bardzo mądrze napisane:) Pomysł puszczę w świat. Mam nadzieję, że zakiełkuje w sercach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję, pozdrawiam serdecznie :)

      Usuń
  5. Pomysł rewelacyjny i rozpropagowany przeze mnie gdzie się tylko dało:)

    OdpowiedzUsuń

© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon