środa, 24 lutego 2016

,,Prom do Kopenhagi'' w nowej odsłonie




Wznowienie mojej pierwszej powieści w bardzo dobrej cenie 23,49 zł. Historia otrzymała nową okładkę i opracowanie.

Po raz kolejny oddaję w ręce Czytelników debiutancką powieść. Powstała wiele lat temu. Było to niezwykłe przeżycie przeczytać teraz  ten tekst. Spojrzeć w oczy tamtej dziewczynie, która go pisała. Poczuć znowu jej emocje. Obawy, radości. Pamiętam każde słowo, przecinek i kropkę.

Dzisiaj napisałbym go inaczej, ale prócz drobnych zmian redaktorskich pozostał w niezmienionym kształcie. Ma bowiem swoich zwolenników.

Wiele się zmieniło w moim życiu w ciągu tych prawie pięciu lat. Stałam się pisarką. To teraz nie tylko moja pasja, ale także zawód. Przede mną wiele kolejnych projektów i czuję się już dużo pewniej w tym, co robię. Chociaż wciąż jestem w drodze, rozwijam się i poszukuję.

Przyjmijcie ciepło tę pierwszą opowieść. Bo choć dzisiaj napisałabym ją inaczej, to jedno się nie zmieniło. Nadal jestem przekonana, że prawdziwa miłość to wyjątkowy dar, warto o nią walczyć. Jest siłą zdolną do pokonywania przeszkód i leczy rany. Wciąż uważam, że warto brać życie w swoje ręce, nawet jeśli na początku jest to trudne. I że za każdym zakrętem życiowym czeka na nas coś dobrego, najważniejsze to nie poddać się tuż przed metą.
Dziękuję Wam za życzliwość i zaufanie. Za to, że kiedyś usłyszałam tyle dobrych słów w związku z tą książką. Nikt jeszcze przecież nie mógł przypuszczać, jak to się dalej potoczy :)

środa, 17 lutego 2016

Plany i czas oczekiwania :)

Nastał teraz dla mnie czas oczekiwania. Niespecjalnie przepadam za tą czynnością, ale powoli się przyzwyczajam. Jest bowiem wpisana w zawód pisarza.
Najpierw czeka się na opinię wydawcy o tekście, potem na premierę i najważniejsze ze wszystkiego - opinie Czytelników.
A mnie się teraz spotkało wiele takich zdarzeń.
Na co czekam?
Niedługo, już na początku marca, ukaże się wznowienie mojej debiutanckiej powieści ,,Promu do Kopenhagi"
To było niezwykłe uczucie jeszcze raz usiąść nad tym tekstem. Spojrzeć po latach w oczy dziewczynie, która go pisała. Dzisiaj zrobiłabym to już inaczej. Wiele się bowiem od mojego debiutu zmieniło. Nabrałam doświadczenia, trochę pewniej czuję się w tym, co robię. Ale jedno pozostało niezmienne. Wciąż wierzę w przesłanie tej książki i cały czas są w niej obecne dobre emocje, które chciałam Wam przekazać.

Oddałam już Wydawcy tekst najnowszej książki. Jest już w fazie końcowego opracowania. Po redakcji i poprawkach. Ukaże się w maju. Może już niedługo będę mieć dla Was okładkę. Prace jeszcze trwają. A ja piszę kolejną. Opowieść jest już gotowa w konspekcie i na kartkach. Teraz trzeba ją tylko przepisać. Wczoraj znów otworzyłam nowy plik w komputerze. To było bardzo przyjemne uczucie. Uroczysta chwila. Poza tym kończę sagę. Trochę nie po kolei, ale czasem nie można inaczej.

Czekam też na wiosnę. Kocham kwiaty, ogrody, sadzenie, pielęgnowanie, podlewanie - nawet w towarzystwie komarów :). Ale od momentu kiedy zajęłam się pisaniem książek, a potem urodziłam najmłodsze dziecko, ogród spadł na odległe miejsce na mojej liście priorytetów. Sprostanie nowym wyzwaniom wymagało mocnego zaangażowania. Ale powoli moje życie się normuje. Dzieci rosną. Nie pracuję już w szkole. Plan wydawniczy się ustabilizował - mam nadzieję :) I chociaż wciąż pracy pod dostatkiem, myślę o powrocie do ogrodniczej pasji.
Zaczynam planować ogród. Jeśli macie jakieś pomysły na ładne rośliny, dobre sklepy czy projekty - podzielcie się, proszę :) Będę dokumentować zdjęciowo postępy prac.

Poza tym Dzień Kota. Kupiłam naszemu pupilowi z tej okazji wypaśną reklamowaną karmę, ale pogardził :) Za mało telewizji ogląda :)


czwartek, 4 lutego 2016

Tłusty Czwartek świętuję pracą :)

Tłusty Czwartek świętuję pracą. To ostatnio jeden z moich ulubionych sposobów świętowania :) Tak to sobie tłumaczę :) Wyjątek stanowiło tylko Boże Narodzenie, wtedy naprawdę miałam przerwę.

 Poza tym pracuję bardzo ciężko. Nic na razie nie mówię, niczego nie zapowiadam, bo niektóre sprawy jeszcze się ustalają. Ale już niedługo zacznę się dzielić szczegółami. Na pewno w tym roku będzie co czytać.

Pracuję nad trzecim tomem sagi, ale jeszcze nie znam daty wydania, ponieważ tekst wciąż jest w moim komputerze, nieskończony. To nie taka prosta sprawa. Tytuł ,,Spełnione marzenia" sugeruje, że komuś z bohaterów się poszczęści i trochę słońca zawita do Jabłoniowego Sadu. Ale to nie znaczy, że ma się obejść bez zaskoczenia. Czytelnik powinien dostać swoją niespodziankę i dlatego jej przygotowanie musi chwilę potrwać.

Ale być może będzie coś w międzyczasie na pociechę :) To mam  gotowe. Jedno mogę zdradzić już teraz. Będzie dłuuugie, by zaspokoić prośby tych Czytelników, którzy po przeczytaniu ostatniej kartki, wołają o więcej. Zawsze chciałam napisać taką grubszą opowieść i wreszcie się udało.

Tak sobie piszę ten post, patrzę na pączki, które kuszą ze zdjęcia i myślę, że chyba jednak rzucę to świętowanie za pomocą pracy i upiekę porządne pączki :) Składniki mam, dzieci za dwie godziny wracają ze szkoły. Powinnam zdążyć. A Wy pieczecie coś dzisiaj, pracujecie? Co słychać?