Strony

.

.

Nadzieja

Tego bym chciała najbardziej, żeby moje książki dawały siłę, nadzieję, podnosiły na duchu - nie bajką, ale prawdą o życiu, które, choć trudne, naprawdę wiem, jak bardzo - jest też przecież piękne na tyle sposobów...
Dziękuję za te słowa.
,,Książkę polecam wszystkim kobietom, szczególnie tym, które niejednokrotnie miewają różnorakie rozterki związane z życiem w związku małżeńskim. Być może ta obyczajowa powieść da Wam natchnienie do pokonywania własnych trudności i podaruje Wam światło, które będzie nadzieją pośród ciemnych, oplatających Was chmur"

http://ktoczytaksiazki-zyjepodwojnie.blogspot.com/2015/01/podarunek-krystyna-mirek.html

Warsztatowo- marzeniowo, o tym, jak kiedyś chciałam wyjść za mąż za księcia :)

Obiecałam, że dzisiaj wieczorem pojawi się kolejny wpis warsztatowy, ale już od pewnego czasu chciałam napisać o pewnym dawnym marzeniu, które bardzo mi pomaga przypisaniu obecnie powstającej książki.
Przemyślałam sprawę i doszłam do wniosku, że da się to połączyć. Dzisiaj więc warsztatowa, ale taka troszkę poza kolejnością, opowieść o księciu. Ale takim prawdziwym, nie z bajki.
Otóż kiedy byłam kilkuletnią dziewczynką marzyłam bardzo mocno, żeby wyjść za mąż za francuskiego księcia, który będzie właścicielem zamku i winnicy. Tak naprawdę zarówno sam książę jak i jego zamek byli mi całkowicie obojętni. Zależało mi tylko na tej winnicy. Wyobrażałam sobie całymi nocami wzgórza porośnięte krzewami winorośli, dojrzewające owoce i zielone soczyste liście. Wtedy wydawało mi się, że poślubienie właściciela jest jedyną drogą do celu i zupełnie sobie nie zdawałam sprawy z tego, co mogłoby to ewentualnie oznaczać. Byłam małą dziewczynką, wiedzę o życiu czerpałam z bajek.
Gdybym dzisiaj miała takie marzenie ( a już nie mam :) podeszłabym do sprawy zupełnie inaczej. Zrobiłabym sobie możliwie najbardziej realny plan zdobycia możliwie najmniejszej winnicy na początek, a potem z całą zaciekłością walczyłabym o jego realizację. Dzisiaj już wiem, że kobieta może sama założyć, zdobyć lub kupić swoją winnicę. Może - choć nie jest to łatwe.
Nie zamierzam wcale zachęcać nikogo do samotności. Bo choć są z pewnością kobiety, które dobrze się czują, idąc przez życie w pojedynkę, to myślę, że jest ich naprawdę niewiele.
Ja do nich z pewnością nie należę :) Dobrze jest być z kimś, mieć się do kogo przytulić o czwartej nad ranem, zbudować rodzinę, realizować marzenia, dzielić się codziennością.
Nie zachęcam do samotności, ale do samodzielności.
Sądzę, że kobieta w miarę możliwości powinna być samodzielna. Zadbać o zbudowanie swojego świata. Zawodowo, finansowo i w sferze swoich marzeń. Jest nam trudniej niż mężczyznom, bo często musimy godzić  pracę zawodową z macierzyństwem. Czasem trzeba zrobić przerwę i zaczynać od nowa. Bywa, że niejeden raz. Ja zaczynałam kilka razy.
To trudne, ale możliwe. Czasem wydaje mi się, że wręcz konieczne.
Statystyki mówią, że kobiety żyją dłużej niż mężczyźni. Wdowy, które całe życie opierały się na ramieniu męża, często znajdują się potem same w trudnej sytuacji. Kiedy dzieci opuszczają dom, wiele matek przeżywa poważne załamanie, ponieważ ich życie toczyło się głównie wokół macierzyńskich obowiązków. Już nie wspominam o sytuacjach takich jak rozwody.
Są kobiety, które lubią być tylko żoną i wtedy wszystko jest w porządku. To wolny kraj i każdy może ułożyć sobie życie, jak tylko chce. Ale w większości przypadków dobrze jest mieć coś własnego.
Można pogodzić życie rodzinne z pracą, choć nie jest to łatwe. Jest czas, gdy dzieci bardzo nas potrzebują i z tym się nie dyskutuje, to jest priorytet, ale kiedy rosną - powoli i po troszkę, można budować coś własnego. W Polsce wciąż zbyt mało jest ofert pracy na pół etatu, ale jeśli kobiety będą głośno mówić o takiej potrzebie, może się to zmienić. Internet daje możliwości nauki i doskonalenia zawodowego także kobietom wychowującym dzieci. Nie twierdzę, że to jest łatwe, wychowuję czworo dzieci, więc dobrze znam wszystkie trudności - ale to możliwe. A przede wszystkim - warto. Uczyć się, rozwijać, otwierać umysł i serce na nowe możliwości. Szukać swojego miejsca i nie bać się. Ono z pewnością gdzieś jest. Zachęcam do szukania.
Ja szukałam prawie czterdzieści lat :) Ale i tak warto było.

Stosik

Uwielbiam oglądać stosiki na blogach recenzenckich. Nigdy mi się to nie nudzi. Pozornie mogłoby się wydawać, że stosiki są do siebie podobne, a przecież powszechnie wiadomo, że tak nie jest. Gdybym nie zajęła się pisaniem książek, byłabym recenzentką i z wielką przyjemnością fotografowałabym wysokie stosy.
Dzisiaj jednak miałam szansę, by spróbować tej miłej czynności.



Oto stosik. Dyskusja na jego temat toczy się właśnie na fb. Jeśli ktoś miałby ochotę dołączyć - zapraszam :)

https://www.facebook.com/KrystynaMirekpisarka

Co o nim sądzicie? Czytaliście, którąś z tych powieści?


Warsztaty: co jest miarą spełnionego życia?

Dzisiaj moja odpowiedź na postawione wczoraj pytanie. A jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

Co jest miarą udanego, spełnionego życia?

- Bogactwo?
- Sukces?
- Uroda?
- Władza?

Oni to wszystko mieli.
Whitney Houston, Robbin  Williams i wielu innych.
Mieli to wszystko, a jednak ich dusze przepełniał tak wielki smutek, że nie umieli sobie z nim poradzić. Odebrali sobie życie, będąc u szczytu sławy..

Z powyższych przykładów wynika, że można mieć wszystko, czego tak bardzo pragnie przeciętny człowiek – sukcesy, pieniądze, urodę -  a jednak przegrać życie.
O co w takim razie chodzi? Co jest miarą udanego, spełnionego życia?

 Miarą spełnionego życia jest szczęście.

Dla każdego wygląda ono inaczej, choć zawsze ma pewne cechy wspólne. Ważne by było twoje własne.  Takie wyjątkowe szczęście na twoją własna miarę. Skrojone według twojego niepowtarzalnego przepisu. Dające poczucie,  że jesteś spełniona, lubisz swoje życie, a na pytanie „co słychać?” możesz spokojnie odpowiedzieć:  Jest dobrze.
Choć to w Polsce poważne ryzyko:)

Jak to zrobić?

Tajemnicą szczęścia jest równowaga.

Dlaczego ludzie bogaci bywają nieszczęśliwi, sławni popełniają samobójstwa, a ci którzy mieli świat u stóp kończą na dnie?
Bo poświęcili zbyt wiele uwagi jednemu aspektowi życie, zaniedbując inne.

Życie składa się z kilku ważnych dziedzin:

Rodzina, Zdrowie, Finanse, Praca, Sumienie.

Wyobraź sobie, że urodziłaś się z zapasem środków na wszystkich kontach.

Rodzina – 100
Zdrowie – 100
Finanse – 100
Praca – 100
Sumienie- 100

Lata płyną, dorastasz i zaczynasz podejmować pierwsze decyzje, gospodarować tymi środkami. Od czasu do czasu gdzieś trzeba wziąć kredyt, żeby zdobyć coś innego. Kiedy rodzi się dziecko, zapominamy o śnie. Gdy budujemy dom, oszczędzamy na czym się da. Ale cały czas trzeba pamiętać, żeby w miarę możliwości szybko oddać to, co się pożyczyło. Oddać w to samo miejsce, z którego zabrałeś. Jeśli zrealizowałeś ważny projekt w pracy kosztem rodziny, trzeba  oddać bliskim zabrany czas. Szybko i nie jeden tylko raz, ale tak długo, jak długo trwał brak, nieobecność. 

Braku czasu nie da się spłacić pieniędzmi. 

Dług można oddać wyłącznie w tej samej walucie, w której się go zaciągnęło.  Pożyczyłeś czas, możesz oddać wyłącznie czas.

Nie spałaś pół roku, bo karmiłaś noworodka, rozejrzyj się czujnie wokół i szukaj pomocy, by oddać zdrowiu, to co pożyczyłaś i znów w tej samej walucie. Odpocznij, prześpij się trochę. Dla twojego dobra, a także dziecka, dla którego będziesz jeszcze potrzebować wiele sił przez długie lata. 

Wydajesz pieniądze ponad stan? Zwolnij, uporządkuj finanse, żeby uniknąć kłopotów.

Nagiąłeś sumienie, żeby osiągnąć jakiś cel? Przyznaj się. Wróć. Spróbuj naprawić wyrządzoną krzywdę.

W przeciwnym razie będzie jak w banku. Najpierw dostaniesz delikatne upomnienia. Pojawią się kłopoty w dziedzinie, gdzie środków jest najmniej.  Potem problemy będą rosły. Jeśli w porę nie zaczniesz działać, pewnego dnia do drzwi twojego życia zapuka komornik i upomni się o dług. To się zawsze dzieje w najmniej odpowiednim momencie.
    
     *  zachorujesz, choć zawsze byłaś zdrowa
     *   stracisz rodzinę, będziesz mieć kłopoty z dziećmi. Okaże się, że wszyscy wiedzieli o zdradzie lub innych problemach tylko nie ty...
     *    zwolnią cię z pracy, choć wydawało się, że jesteś niezastąpiona
     *  jakaś dawna nieprzyjemna tajemnica niespodziewanie ujrzy światło dzienne i stracisz coś, na co pracowałaś wiele lat

Kiedy w życiu pojawiają się problemy, trzeba się przyjrzeć tej dziedzinie, w której mamy największy dług. Czasem człowiek myśli, że jego największym problemem jest praca i poświęca jej coraz więcej energii. Tymczasem źródłem jego niepowodzeń jest tak naprawdę chroniczne przemęczenie albo samotność w związku, do której nie chce się przyznać lub strach przed brakiem dochodów, zaniedbane zdrowie. Gdzieś w jego życiu istnieje jedna lub więcej, zapomniana sfera i ona rzutuje na pozostałe. Jeśli się ją naprawi, inne kłopoty łatwo się rozwiązują.

Wszystkich niespodzianek życiowych nie unikniemy. Wobec niektórych można tylko pochylić głowę. Ale jeśli człowiek zadba w swoim życiu o równowagę, będzie silniejszy, lepiej sobie radę z najtrudniejszymi nawet wyzwaniami.

Jeżeli na przykład stracisz pracę, ale będziesz mieć wsparcie rodziny, oszczędności i będziesz zdrowa – taki drobiazg cię nie złamie.
Jeśli w twoim związku pojawi się kryzys, a jest to relacja, o którą się dba, szybko zauważysz niepokojące objawy i problem zostanie rozwiązany, zanim przybierze poważne rozmiary.
W uporządkowanych finansach również jest miejsce na niespodziewane wydatki i reagowanie kryzysowe.

Ale o te wszystkie sprawy trzeba zadbać odpowiednio wcześnie .

Te wszystkie dziedziny – praca, rodzina, zdrowie, finanse, sumienie - są splecione jak węzeł. Nie da się dotknąć jednej, żeby nie poruszyć innych.
Wpływają na siebie nawzajem. Nie można poświęcić się tylko jednej z nich, bo cena za taką decyzję może się okazać bardzo wysoka.

Tylko znalezienie balansu między dbaniem o każdą ze sfer prowadzi do spokoju i szczęścia, a także dobrej organizacji czasu. Trzeba o to dbać każdego dnia. Mądrze i umiejętnie.

W jaki sposób?

O tym następnym razem, jeśli chcecie, oczywiście. Odezwijcie się :) Wasz głos jest dla mnie bardzo ważny.

Z warsztatów: wprowadzenie

Warsztaty ,, Kobiece oblicze zarządzania czasem", które od jakiegoś czasu prowadzę, opracowane zostały na podstawie własnych często trudnych doświadczeń życiowych, wszelkich licznych popełnionych błędów i sposobów, dzięki którym wydostawałam się na prostą po każdej życiowej katastrofie - a także w oparciu o studia ze specjalnością pedagogiczną, lata pracy z ludźmi, setki usłyszanych historii, przeprowadzonych rozmów, przeczytanych książek, dokonanych obserwacji, analiz i latami wyciąganych wniosków. Wiele razy spotykałam właściwych ludzi we właściwym czasie. Mówili słowa, których akurat potrzebowałam. Wciąż tak jest. Kiedy doszłam do pewnego punktu w życiu, postanowiłam podzielić się zebraną wiedzą, żeby podziękować tym wszystkim, którzy kiedyś mnie pomogli. Kto wie, może komuś to się przyda?

Ponieważ ze względu na to, że jestem mamą czwórki dzieci, a najmłodsze ma niespełna roczek, nie mogę pojechać wszędzie tam, gdzie chciałabym się z Wami spotkać, postanowiłam opowiadać Wam trochę na bogu.
Dzisiaj o tajemnicy szczęścia. Tak na początek, od razu mocna sprawa, żeby zacząć z przytupem :).

To efekt długoletnich obserwacji. Już jako dziecko zauważyłam rażącą niesprawiedliwość tego świata, który tak bardzo nierówno, moim zdaniem, obdarowywał ludzi. Jedni zdawali się mieć wszystko, inni bardzo niewiele. Kiedy byłam już troszkę starsza, zobaczyłam, że sprawa jest o wiele bardziej skomplikowana. Ci którzy pozornie mieli dużo: bogactwo, urodę, prestiżowe stanowiska, karierę - po bliższym poznaniu często okazywali się bardzo nieszczęśliwymi ludźmi. Znany to powszechnie fakt : wielu sławnych, niezwykle utalentowanych osób popełnia samobójstwa, choć zdawać by się mogło, że mają świat u stóp. 

Pieniądze szczęścia nie dają, każdy to wie, ale jednocześnie widzi, że bez nich jakoś trudno.
Jak to jest naprawdę?
Czy można znaleźć w życiu szczęście? Czy jest na to recepta? Można się tego nauczyć?
Powiem tyle. Nie na wszystko mamy wpływ, ale jest on o wiele większy niż się najczęściej spodziewamy. Nie wszystko możemy zmienić, ale również o wiele więcej niż często przypuszczamy.
Tajemnica szczęścia w znacznej mierze dawno już została odkryta, opracowana i opisana. Ja tylko zebrałam okruchy wiedzy z różnych miejsc, przefiltrowałam przez doświadczenie, sprawdziłam na własnej skórze, co rzeczywiście działa.

Chcecie wiedzieć, co znalazłam, czego się dowiedziałam? Szczegóły jutro, bo i tak wpis już bardzo długi :)

Podsumowania i plany.

Bez tego się jednak nie obejdzie. Nowy rok sprzyja podsumowaniom. Od trzech lat zapisuję w punktach swoje marzenia na kolejny rok i zawsze w grudniu mocno mnie zaskakuje, jak wiele z ich się spełniło. Nigdy nie udaje się wszystko, ale zawsze o wiele więcej niż się spodziewałam.
Przy każdym marzeniu zapisuję też sposoby realizacji, a potem staram się działać zgodnie z nimi.
Są też takie marzenia, które już nigdy się nie spełnią. Niektórych decyzji nie da się cofnąć, czasu odzyskać. Ale wierzę, że wciąż jeszcze wiele dobrego przede mną.
Najbliższy rok to czas pracy. Plan wydawniczy dość obfity, a wciąż pojawiają się nowe pomysły.
Pierwszą książką jaka się ukaże w nowym roku będzie kontynuacja ,,Szczęścia all inclusive" - w znacznym stopniu napisana, choć jeszcze na razie bez tytułu - plik nazywa się póki co ,,Wakacje hura, hura" :) Coś trzeba będzie wymyślić lepszego, bo tak zostać, rzecz jasna, nie może :)
Potem planowana jest opowieść dłuższa. Szczegóły, tytuł, okładka już wkrótce. Jest też kilka innych projektów. Wiele zależy od tego, jak dobrze uda mi się dotrzymać jednego z moich tegorocznych postanowień. By pracować w sposób bardziej skoncentrowany, skupiony. Np. nie zaglądać do Internetu, kiedy piszę :)
Jest też jedne cel prywatny, bardzo trudny.
Dzisiaj rano postanowiony, przed momentem już po raz pierwszy złamany. Ale jutro jest nowy dzień, rok się dopiero zaczął. Spróbuję znowu.
A jak Wasze plany? Robicie jakieś postanowienia?



© Agata dla WioskaSzablonów | Technologia blogger. | Freepik FlatIcon