czwartek, 30 stycznia 2014

O specjalnej walentynkowej dedykacji

Dedykacje w książkach spełniają ważną funkcję. Wyrażają uczucia. Wdzięczności, miłości, podziwu. Dlatego lubimy dostawać książki z osobistą dedykacją, od autora, a najlepiej od bliskiej, ważnej dla nas osoby. Miłość z jasnego nieba to powieść walentynkowa. Nie tylko dla kobiet, które w zimowym czasie chciałyby się ogrzać przy ciepłej opowieści, ale także dla mężczyzn poszukujących prezentu dla swoich ukochanych. Na pierwszej stronie znajduje się specjalna dedykacja. Krótka, ale bardzo wymowna. Mężczyzna życia musi się tylko podpisać, jest w tym celu odpowiednio zaznaczone miejsce, i ma gotowy prezent oraz pomysł na wyrażenie, tego co czuje.
Nie mam wśród czytelników bloga ani obserwatorów na fb zbyt wielu mężczyzn, dlatego chciałabym prosić o pomoc w rozpropagowaniu tego pomysłu Czytelniczki. Podsuńcie go dyplomatycznie znajomym. I nie chodzi tu tylko o młodych, przeżywających pierwsze porywy uczuć. Na wyznawanie sobie miłości zawsze jest dobry czas, a każdy pretekst na wagę złota. Choć bohaterowie Miłości z jasnego nieba są młodzi, a akcja osadzona mocno we współczesnych realiach, powieść w fazie wstępnej czytały kobiety w wieku powyżej lat pięćdziesięciu i zgodnie twierdziły, że czuły się po lekturze zrelaksowane, odprężone oraz w lepszym nastroju. Myślę, że to dobry pomysł, by podsunąć swojemu tacie czy starszemu bratu z dłuższym stażem małżeńskim taką możliwość wyrażenia swoich uczuć wobec najważniejszej w życiu kobiety. Zbyt często zapominamy o tym w nawale codziennych zmagań, wydaje się, że raz powiedziane dawno temu słowa wystarczą do końca życia. Nieprawda. Żeby miłość żyła, trzeba ją karmić. Słowami, gestami, działaniem, życzliwością, czułością, przebaczeniem.
Dlatego ze wszystkich świąt, które przyszły do nas w ostatnim czasie, najbardziej lubię Walentynki. Mimo wszelkich zastrzeżeń, co do stopnia komercjalizacji tego dnia, stwarza on pretekst do okazywania sobie uczuć, a to zawsze jest cenne.

sobota, 25 stycznia 2014

Myśl i jedzonko na dzisiaj

     
    Myśl na dzisiaj:

Działaj przede wszystkim w strefie wpływu.

Te ważne słowa przeczytałam kiedyś w książce Stevena Covey’a. Każdy człowiek ma w życiu strefę zainteresowań i strefę wpływu. Strefa zainteresowań to wszystko o czym czytamy, słyszymy lub ktoś nam opowiedział. Tysiące informacji płynące do nas najróżniejszymi kanałami, bombardujące ze wszystkich stron. Interesują nas z różnych powodów, ale nie mamy na nie żadnego wpływu.  Gole Lewandowskiego w reprezentacji, brudna polityka, wielkie biznesy. Możemy się nimi frustrować, to łatwe i zrozumiałe, ale nic z tego nie wynika. Są to bowiem sprawy, które pozostają poza strefą naszych wpływów. Często widzi się mężczyzn godzinami siedzących pod blokiem lub na wsi gdzieś na ławeczkach przed domem. Rozprawiają się ze wszystkimi problemami tego świata. Świetnie się znają na polityce, gospodarce, sporcie i aż dziw bierze, iż tak wspaniali fachowcy niczego w swoim własnym życiu nie osiągnęli. Niejeden z nich ma byle jaką pracę, nieszczęśliwą żonę, zaniedbanie gospodarstwo i ciało, które nie zna żadnej dziedziny sportu.
Są też podobnie funkcjonujące kobiety. Godzinami dyskutują o innych. Znają rozwiązanie każdego problemu czy życiowej trudności. Wiedzą, co należy powiedzieć, jak i kiedy, ale wyłącznie w sprawach, które dotyczą innych. We własnym życiu tkwią często w nieudanych związkach, byle jak posprzątanych domach, znienawidzonej pracy i zaniedbanym ciele. A wraz z płynącym czasem ich frustracja wzrasta.
Wszystkie te osoby działają w strefie zainteresowań, a nie skupiają się na strefie wpływu. Czyli na tym, co naprawdę możemy zrobić, co od nas zależy. 
Ludzie szczęśliwi działają w tej drugiej sferze. Dzisiaj i teraz.  
Nie wiemy tak naprawdę dlaczego polska reprezentacja strzela mało goli, ale gadanie niczego tutaj nie zmieni. Lepiej iść na spacer, pobiegać, zatrudnić się jako wolontariusz w najbliższym klubie sportowym, wynieść śmieci, umyć podłogę, pobawić się z dzieckiem , ugotować pyszny obiad, posprzątać garaż, podlać drzewo, nauczyć się pięciu nowych słów po angielsku. Są setki czynności dobrych i pożytecznych, które możemy natychmiast wykonać, bez względu na to jak beznadziejnych mamy polityków czy trenerów, jaki jest aktualnie biomet. Wszystkie one znajdują się w naszej sferze wpływu i mogą znacznie poprawić jakość naszego życia, a także naszych bliskich. Nigdy tak naprawdę nie wiemy, jak daleko zaprowadzi nas czynienie dobrych rzeczy na własną skalę. Znamy przypadki takich, którzy w ten sposób zmieniali oblicze świata. Historia nie zna natomiast ani jednego przykładu, żeby coś dobrego wynikło z obmowy, jałowych dyskusji, narzekania, hejtowania, bezmyślnego przeglądania stron internetowych.
Ta myśl, jeśli jej się przyjrzeć bliżej, naprawdę potrafi zmienić życie.


Myśl była długa, przepis na jedzonko będzie więc krótki. To pomysł na panierkę, która zwykłe kotlety zmienia w danie o wyjątkowym smaku. 



 Do bułki tartej można dodać: pół łyżeczki kurkumy, sól do smaku, pieprz świeżo mielony, czosnek świeżo wyciśnięty lub bardzo drobno pokrojony w ilościach zależnych od upodobań smakowych i ilości mięsa, które zamierzamy przygotować, pół łyżeczki curry, trochę oregano i tymianku. Wszystko dokładnie wymieszać. Panierować w jajku i przygotowanej bułce tartej.
Wychodzi to nadspodziewanie smaczne, a nie jest bardzo pracochłonne
Zdjęcie pochodzi z bloga:  www.mojegotowanie.pl

wtorek, 21 stycznia 2014

Patroni oraz informacja o przedsprzedaży



Bardzo jestem wdzięczna wszystkim instytucjom oraz  portalom, które objęły ,,Miłość z jasnego nieba" medialnym patronatem.

Premiera książki planowana jest na 5 lutego, ale powieść można już zamówić w przedsprzedaży na empik.com w promocyjnej cenie.
http://www.empik.com/milosc-z-jasnego-nieba-mirek-krystyna,p1088351521,ksiazka-p


piątek, 10 stycznia 2014

Miłość z jasnego nieba

5 lutego w księgarniach :)

Chciałabym zaprezentować Waszej życzliwej uwadze walentynkową nowość.

Tak ją opisuje Wydawca:

Spotkanie dwojga ludzi, których pozornie nic nie jest w stanie połączyć…

Daniel i Angelika to ludzie, którzy już od dawna mają w życiu jasno sprecyzowane cele i są w stanie zrobić wiele, by je osiągnąć. Teraz los zetknął ich ze sobą w sytuacji, z której tylko jedno z nich może wyjść zwycięsko. Ona chce zmusić go, by podpisał niekorzystną dla siebie umowę. On za wszelką cenę pragnie zmienić warunki tego kontraktu, a przy tym, jako niepoprawny uwodziciel, chce uczynić z niej kolejną zdobycz do swojej „kolekcji”. Okoliczności zdają się nie sprzyjać porozumieniu, a tym bardziej – narodzinom uczucia. Jednak w mroźny dzień św. Walentego wiele się może wydarzyć…

Ta książka to opowieść o kiełkującym uczuciu, budującym się zaufaniu, dokonywaniu trudnych wyborów, godzeniu się z przeszłością i… opadających maskach.

Mam nadzieję, że książka spodoba się Czytelnikom. Jej pisaniu towarzyszyło sporo emocji. Bardzo bym chciała, żeby przyniosła odbiorcom przyjemność i pożytek