czwartek, 31 października 2013

Recenzja pisana emocjami

To już druga taka piękna recenzja z bloga http://skrytkaslow.blogspot.com/2013/10/106-krystyna-mirek-droga-do-marzen.html#more. Pierwsza dotyczyła ,,Pojedynku uczuć". Z takim wsparciem Czytelników pomysłów na kolejne książki z pewnością prędko nie zabraknie. Bardzo dziękuję i zachęcam do odwiedzin na blogu, sama jestem jego czytelniczką i wiele razy korzystałam z zamieszczonych tam opinii i podpowiedzi.

106) Krystyna Mirek, Droga do marzeń


Pani Krystyna Mirek jest absolwentką polonistyki Uniwersytetu Jagiellońskiego
 oraz autorką czterech powieści: Prom do Kopenhagi, Polowanie na motyle, Pojedynek uczuć
 i Droga do marzeń.
Z bloga autorki wiem, że kolejne dwie książki piszą się, a być może już niedługo je poznamy.
Trzymam za to kciuki! Droga do marzeń to druga powieść pani Krystyny Mirek, którą
przeczytałam. I znowu wpadłam jak śliwka w kompot, bo historia mnie zaczarowała i urzekła.

Zauważyłam, że w twórczości autorki często pojawia się motyw kobiety postawionej w
bardzo trudnej sytuacji życiowej, która pomimo przeciwności losu staje na wysokości zadania
i znajduje w sobie siłę, żeby pokonać otaczające zło. Muszę przyznać, że bardzo mi się to podoba,
bo autorka pokazuje, że kobieta to nie tylko słaba istotka, która siądzie w kącie
i rozpacza nad sobą, ale jest kobietą silną i wyzwoloną. W Drodze do marzeń poznałam
Konstancję Dobrowolską.
Dziewczyna jest w moim wieku, czyli ma 23 lata, nie skończyła żadnej szkoły,
nigdy nie pracowała, a jedyną rolę jaką spełnia to leżenie i pachnienie.
Stało się tak z racji tego, że ma bogatych rodziców, którzy ją utrzymują i uważają, 
że jej jedynym życiowym zadaniem jest bogate wyjście za mąż.
Oczywiście Konstancji to na rękę. Ma bogatych i wpływowych przyjaciół, z którymi spędza
czas oraz kochającego i ze złotą kartą chłopaka. Jednak nic nie trwa wiecznie...
Jak domek z kart rozpada się życie dziewczyny. Zabierane są jej wszystkie rzeczy po kolei.
Traci dom, pieniądze, przyjaciół
\i chłopaka. I co teraz? Kiedy Konstancja uświadamia sobie, że wszystko stracone,
ląduje na dworcu, gdzie poznaje bezdomnego Rafała. Gdyby nie on, dziewczyna pewnie
nie przeżyłaby samotnie nocy bez dachu nad głową. I tak dziewczyna musi przeorganizować
swoje życie o 180 stopni. Musi zacząć oszczędzać, musi w ogóle zacząć pracować,
mieszkać w tanich hotelach i zapomnieć o jakichkolwiek przyjemnościach.
Jak Konstancja odnajdzie się w nowym świecie? Czy poradzi sobie w nowej rzeczywistości?

Powieść Droga do marzeń to historia rozpieszczonej i bogatej dziewczyny, która musi podjąć
walkę z samą sobą, a potem ze światem, ale z prawdziwym światem, nie takim
jakim było jej dane go poznać. Powieść uczy pokory. Nie wolno być od kogoś uzależnionym,
nie wolno myśleć,
że jakoś samo się wszystko rozwiąże. Trzeba walczyć o samego siebie, o wszystko.
Powieść czyta się bardzo przyjemnie, język jest prosty, a akcja dynamiczna.
Także nie można się przy tej lekturze nudzić! 

Myślę, że autorka bardzo zaskoczyła swoje czytelniczki postawą Konstancji. Najpierw
wydawała się ona zadufana w sobie, a potem jej diametralna przemiana sprawiła,
że dziewczyna wiele zyskała w moich oczach. Jednak życie ciągle nas zaskakuje i uczy...
Konstancja jest tego doskonałym przykładem. 

Droga do marzeń to książka o życiowych wyborach, o drogach wiodących do szczęścia
i do samospełnienia i  o szukaniu samego siebie. Moim zdaniem nie jest to zwykła
powieść obyczajowa, ponieważ autorka przekazuje nam nie tylko piękną historię
z charyzmatycznymi bohaterami, ale również życiową prawdę i mądrość.
Książka zmusza do refleksji nad swoją dolą, bo przecież nie zawsze wszystko jest takie,
jakie się nam wydaje. Żałuję tylko, że ta książka skończyła się tak szybko!

Na pewno po ocenie zauważyliście, że książka bardzo mi się spodobała.
Po Pojedynku uczuć nie mogłam się doczekać kolejnej powieści pani Krystyny Mirek.
Znowu autorka pozytywnie mnie zaskoczyła i zaciekawiła swoją historią.
Zastanawiam się skąd te pomysły na książki? Ale oby było ich jak najwięcej,
bo chciałabym móc takie książki czytać codziennie.
Mam nadzieję, że będzie mi dane przeczytanie dwóch pierwszych powieści autorki- szczerze,
nie mogę się doczekać!

***
Krystyna Mirek
Droga do marzeń
Wydawnictwo Feeria
Liczba stron: 304
Moja ocena książki: 6/6

piątek, 18 października 2013

O tym, jak się porwałam z motyką na słońce.

Jakiś czas temu postanowiłam napisać w powieść utrzymaną w konwencji komedii romantycznej. Czytelnikom podoba się humor w książkach, mnie też, a poprawianie odbiorcom nastroju uważam za jedną z ważniejszych funkcji literatury. Jeszcze na dobre nie zaczęłam, kiedy zrozumiałam z wielką jasnością, dlaczego w Polsce jest tak mało dobrych komedii romantycznych. Tworzenie takiej powieści okazało się niespotykanie ciężką pracą. W mojej subiektywnej opinii, najtrudniejszą. Łatwiej odbiorcę wzruszyć, wstrząsnąć nim, nauczyć czegoś, niż naprawdę rozśmieszyć. Zwłaszcza odbiorcę inteligentnego.
Wszystko byłoby prościej, gdyby chociaż bohaterowie zechcieli współpracować, ale gdzie tam. Robią po prostu, co chcą. W każdej szanującej się komedii romantycznej para głównych bohaterów zakochuje się w sobie, żeby w finale pobrać się z towarzyszeniem dźwięku dzwonów, targanego przez wiatr romantycznego welonu oraz uśmiechniętych przyjaciół. A moi mi mówią, że oni ślubu nie chcą, a zakochiwać się nie mają najmniejszego zamiaru. Są zadowoleni ze swojego życia i niczego nie będą zmieniać.
Tłumaczyłam im po dobroci, że plan wydawniczy tego wymaga, terminy gonią i doprawdy mogliby się poświęcić dla sprawy. Gdzie tam. W ogóle ich to nie ruszyło. Robię, co mogę, pokazałam im, jak bardzo do siebie pasują. Nie pomogło. Zabrałam ich na romantyczną randkę w najpiękniejsze miejsce Krakowa. Wieczór, świece, nastrój, wspaniałe jedzenie i niedaleko Kościół Mariacki oraz dzwony jako dyskretna aluzja. Co zrobili?
Świetnie się bawili, zjedli ze smakiem, co im podano, a potem pojechali każde do swojego mieszkania i całą noc kombinowali, jak jeden drugiego wykiwać na polu zawodowym. O welonie nikt nawet przelotnie nie pomyślał. Ręce mi opadły.
Nie wiem, co z tego będzie. Nie mogę ich na siłę zmusić, bo Czytelnik wyczuje fałsz. Muszą się naprawdę zakochać. Pytanie tylko, czy zdążą zanim się książka skończy? Podsumowując, nie dość, że pada, to jeszcze ciężko. Tylko ciastka czekoladowe z tego przepisu wyszły pyszne. Dobre i to na pociechę.
http://kuchnialidla.pl/product/Ciastka-czekoladowe-z-zurawina-i-orzechami-wloskimi

wtorek, 15 października 2013

Kręte ścieżki losu czyli "Droga do marzeń"

Piękna recenzja Pani Magdaleny Kordel, tym cenniejsza, że doświadczona pisarka widzi w książce wszystko, nic się przed nią nie ukryje. Bardzo dziękuję. Cieszę się, że książka się podobała. Tylko czajnika trochę żal:)


Zapraszam do odwiedzin na autorskim blogu Pani Magadleny Kordel, gdzie można przeczytać tę, a także wiele innych recenzji.

http://magdalenakordel.blogspot.com/2013/10/ostroznie-z-marzeniami-czyli-o-tym-jak.html


Kręte ścieżki losu czyli "Droga do marzeń"

Życie nie jest lepsze ani gorsze od naszych marzeń, jest tylko zupełnie inne.
William Shakespeare

Krystyna Mirek napisała kolejną, po Pojedynku Uczuć (tu recenzja), niesamowicie wciągającą, rewelacyjnie czytającą się powieść. Uwielbiam książki, które same się opowiadają, których bohaterowie stają się mi bliscy, za których nie wiedząc kiedy zaczynam trzymać kciuki. Taka jest właśnie "Droga do marzeń". Mogłabym tutaj dużo pisać o tym jak mi się ją czytało, ale poprzestanę tylko na tym, że w czasie jej lektury spaliłam czajnik, bo zaczytana na amen zapomniałam o wstawionej wodzie:) I myślę, że to będzie najlepsza rekomendacja:)

Biedna, biedna, biedna Konstancja! To była moja pierwsza myśl, gdy zaczęłam czytać Drogę do marzeń". Myśl na pozór bezsensowna, bo cokolwiek można powiedzieć o 23-letniej Konstancji to można, ale na pewno nie to, że jest biedna. Przynajmniej nie materialnie. Bo jeżeli chodzi o postrzeganie świata to już zupełnie odrębna sprawa. Konstancja jest córką bogatych a właściwie bardzo, bardzo bogatych rodziców. Ma wszystko: zasobnych, wpływowych przyjaciół, złotą kartę kredytową, która zapewnia jej poczucie błogiego spokoju i bardzo sprecyzowane plany na przyszłość. Zamierza bogato wyjść za mąż i spędzić życie korzystając z portfela męża. Dziewczyna jest święcie przekonana, że nic jej w tych założeniach nie może przeszkodzić. Widać nie zna powiedzenia "Jeśli chcesz rozśmieszyć Boga, opowiedz mu o twoich planach na przyszłość". Tak czy inaczej Konstancja jest dzieckiem, któremu nie przychodzi do głowy, że w jej życiu coś może pójść nie po jej myśli. Bo dlaczego miałoby się tak stać? Zawsze przecież miała wszystko, a jak nie miała, to złota karta otwierała drzwi do spełnienia każdego marzenia. Tak było do momentu, gdy okazało się, że z minuty na minutę zostaje bez niczego. Zaklęcie "Sezamie otwórz się" przestaje działać. Konta są pozamykane, dom zamknięty, przyjaciele odwracają się plecami a rodzice znikają. Konstancji nie pozostaje nic innego jak tylko odbyć przyspieszony kurs radzenia sobie z rzeczywistością i to taką, którą dziewczyna do tej pory znała tylko z czytanych książek i programów telewizyjnych. Jak poradzi sobie Konstancja gdy  przez zadziwiający splot okoliczności zostanie zmuszona stać się cząstką szarego tłumu do tej pory obserwowanego jedynie  zza szyb drogich aut? Czy noc spędzona na dworcu wśród bezdomnych może zmienić definitywnie czyjeś życie?
Ale Konstancja nie jest jedyną bohaterką "Drogi do marzeń". Jest jeszcze Anna. Anna perfekcjonistka, Anna doskonała aktorka, odgrywająca szczęśliwą żonę. Anna, która przez lata udaje, że kocha swojego męża. Anna rozpaczliwie tęskniąca za małym dzieckiem, które dawno temu urodziła i które zmarło tuż po porodzie. Anna wie jedynie, że była to dziewczynka, Anielka. I na tym jej wiedza się kończy. Nie wie nawet tego, gdzie jej córeczka została pochowana. Dlatego opiekuje się opuszczonym grobem nieznanego maleństwa. Jej mąż i dzieci, które przyszły później na świat doskonale znają tragiczną historię i mimo wysiłków Anny widzą jak na dłoni, że cień zmarłej Anielki niszczy ich rodzinę. I wszyscy powoli zaczynają mieć tego dość. Co zrobią? Jak potoczą się ich losy i jak splotą się z losami Konstancji? Tego oczywiście Wam nie powiem:)
Wspomnę tylko jeszcze, że czytając książkę dziwiłam się niepomiernie matce Konstancji. Nie mogłam pojąć, jak mogła tak bez słowa, tak po prostu zostawić swoje dziecko bez środków do życia, bez jakiegokolwiek wsparcia... Potem oczywiście zrozumiałam i jedno jest pewne: marzenia są ważne, ale czasami warto się zatrzymać i popatrzeć którędy wiedzie do nich droga i zastanowić się czy należy je spełniać za wszelką cenę. "Droga do marzeń" dla mnie ma jasne przesłanie: marzmy, dążmy do spełnienia naszych pragnień, ale róbmy to mądrze. Bo czasami zbyt zapętleni, zbyt nastawieni na branie możemy zapomnieć o tym co w życiu jest najważniejsze i przebudzenie może okazać się okrutne, a spełnione marzenia mogą zamienić się w koszmar i zrujnować życie i nam i innym.

wtorek, 8 października 2013

Droga do marzeń już w księgarniach

Książka jest już dostępna w księgarniach, choć oficjalna premiera jutro. Tym samym ma szansę na spotkanie z Czytelnikiem i prawdziwe istnienie, bo żyją tylko te książki, które ktoś przeczytał. Starałam się, pracowałam ciężko, by czytało się ją lekko i przyjemnie, ale z pożytkiem dla ducha. Teraz wszystko w rękach Czytelników:)

czwartek, 3 października 2013

Myśl na dzisiaj i jedzonko, tym razem dla leniwych lub zapracowanych czyli łatwe, szybkie i pyszne:)

Bywają takie dni, kiedy człowiek ma tak dużo pracy, że na nic już nie ma czasu ani siły, albo po prostu chce odpocząć, a jednocześnie zjeść coś pysznego.
Zjeść coś pysznego i nie zmęczyć się przy gotowaniu, to połączenie, które zawsze lubię. A jeśli jest to jeszcze tanie, to tylko lepiej dla sprawy.
Na dobry początek ciasto, o którym ostatnio głośno w internecie. Ma nazwę, która wiele mówi: Leniwiec. Przepis można znaleźć na kilku stronach ja korzystałam z tej:  http://pychaciasta.bloog.pl/id,4913460,title,Leniwiec,index.html?_ticrsn=3&smoybbtticaid=6116b3

Nic się tutaj właściwie nie robi, tylko sypie składniki w odpowiedniej kolejności, miesza i piecze, a ciasto jest pulchne, pyszne i piękne. Nie zdążyłam niestety zrobić zdjęcia swojemu, nadrobię następnym razem, bo pomysł z pewnością wart jest powtórzenia.

A myśl, którą chciałbym się podzielić, zaczerpnięta została z popularnej ostatnio książki ,,Siła nawyku"
Mówi o małych zwycięstwach. Takich, które odnosimy codziennie, nie zwracając na nie najmniejszej uwagi lub nie odnosimy, bo nam się wydaje, że małe sprawy nie mają znaczenia. Są bardzo ważne, mówi autor Charles Duhigg, bo to właśnie one są częścią składową każdego większego sukcesu.

Pysznego jedzenia, wielu małych zwycięstw i dużych osiągnięć życzę wszystkim w pierwsze zimne październikowe dni.