czwartek, 25 kwietnia 2013

Sąd nad Kopciuszkiem


Za jeden z najbardziej niebezpiecznych utworów w literaturze uważam  bajkę o Kopciuszku. Od początku do końca powiela stereotypy, które prowadzą kobiety na skraj życiowej przepaści.  Najpierw bajka mówi: Siedź grzecznie w kącie, oddzielaj mak od popiołu, bądź posłuszna złej macosze, usługuj  jej córkom, a piękna wróżka z pewnością cię znajdzie, a dzięki zaletom twego świetlanego charakteru zakocha się w tobie wymarzony książę. Nie wiem, jak to jest, ale u nas w okolicy latających wróżek jakoś dziwnie mało i niestety, jeśli ktoś sam nie weźmie się w garść i nie popracuje nad polepszeniem własnego losu, to duża szansa, że w jego życiu nic się nie zmieni. A książę, ladaco, i tak zakochał się w Kopciuszku tylko ze względu na jej urodę i piękno sukni. O zaletach charakteru jeszcze przecież nic nie wiedział.

Bajka ta popiera zastany porządek społeczny. Nie buntuj się, nie walcz z przeciwnościami, siedź i czekaj, aż ci z nieba spadnie. Życie niestety brutalnie obchodzi się z kobietami o takich poglądach. Wszystkie mamy w większym lub mniejszym stopniu skłonność do nadmiernego poświęcenia, łatwo nas wpędzić w poczucie winy, przekonać, że nic się nam więcej nie należy, tylko ciężka praca i nierealne marzenia o lepszej przyszłości. Nierealne, ponieważ same się nie spełnią, a tamta wróżka nie zostawiła numeru swojej komórki, żeby można było zadzwonić. Jedyne wyjście to wziąć się do roboty osobiście.

Drugim niebezpiecznym wnioskiem płynącym z tej bajki jest pokutujące od wieków przekonanie, że najważniejszą rzeczą jest spotkać księcia z bajki, a dalej wszystko ułoży się samo. Kurtyna zapada w tym kluczowym momencie, sugerując, że oto nastał  koniec wszelkich przeciwności. Idealny książę nie będzie przecież sprawiał żadnych kłopotów. To bardzo piękna wizja, którą kobiety próbują  urzeczywistnić w swoim życiu. A tymczasem ideałów nie ma i ani wieczne poszukiwania, ani częste zmiany partnera do niczego dobrego nie prowadzą, co najwyżej do frustracji i samotności.

Bo sztuka polega na tym, żeby od mężczyzny wiele wymagać, ale z drugiej strony nie wymagać zbyt wiele.

wtorek, 16 kwietnia 2013

Na wiosnę tylko miłość pomoże


Wiosna to czas, kiedy obowiązkowo należy czytać o miłości. Trzeba jednak bardzo się spieszyć, bo podobno już za dwa dni ma być lato:)

Sztandarową powieścią w tej tematyce jest znana wielu czytelnikom Duma i uprzedzenie Jane Austin. Podobno powieści  tej autorki są jedną z nielicznych pewnych recept na sukces filmowy. Historia miłości pełnej życia Elizabeth oraz mrocznego, dumnego i aroganckiego pana Darcy ‘ego wciąż przemawia do ludzkich emocji, choć minęło już wiele lat od jej napisania. Być może przyczyną jest autentyczność przedstawionych w niej uczuć. Jane Austin dobrze wiedziała, o czym pisze.
Pisarka również była córką ubogiego pastora, przeżyła wielką miłość oraz obserwowała  pierwszy związek swojej siostry.  Ale w prawdziwym życiu wszystko potoczyło się inaczej niż w książce. 

Jane Austin nigdy nie wyszła za mąż, rodzina jej ukochanego nie pozwoliła na ten związek, narzeczony jej siostry zmarł niedługo po ogłoszeniu zaręczyn i ona również do końca życia pozostała sama. Uboga rodzina pastora nie została podniesiona z upadku szczęśliwym małżeństwem córek.
Pisarstwo wprawdzie pozwoliło pani Austin pozostać samodzielną, choć długa to była droga, a prawdziwy sukces przyszedł dopiero w wieku dojrzałym. Ale w jej książkach wszystko dobrze się kończy, zakochani biorą ślub i żyją długo i szczęśliwie. Jest w tej bajce jakiś urok, który zapewnia jej nieśmiertelność mimo zmieniającej się rzeczywistości.

Dla tych, którzy nie lubią sentymentalnych opowieści zaskakująca historia o wielkiej miłości , która okaże się absolutnie niezwykła. Z błyskotliwym humorem, wątkiem kryminalnym i wartką akcją Romans wszech czasów Joanny Chmielewskiej. Kto nie zna, gwarantuję będzie zaskoczony i da się porwać niezwykłej opowieści.

A na koniec, żeby uniknąć życiowego niebezpieczeństwa i nie pozwolić sobie wmówić, propagowanej przez wszystkie bajki świata, teorii, że ślub to koniec pewnej historii, a potem to już tylko żyli długo i szczęśliwie - specjalny poradnik.
Bo zawarcie małżeństwa to tak naprawdę dopiero początek najdłuższej i najważniejszej drogi życia. A prawdziwa historia dopiero wtedy się zaczyna.

 Dla tych osób, które oczytane w bajkach i romantycznych powieściach, zakładały, że po ślubie wszystko ułoży się po prostu samo, poradnik Michała Piekary Razem przez  życie. To książka dla tych, którzy przeżywają w małżeństwie trudności, którzy się do niego przygotowują lub się go boją. Mądra, dowcipna i prawdziwa. Z pewnością pomoże na wiosenne zawirowania uczuciowe.


czwartek, 4 kwietnia 2013

Dlaczego Hobbit jest dziełem genialnym? Odcinek drugi – o smoczej chorobie.


W powieści Tolkiena potężny i groźny smok Smaug odebrał krasnoludom wszystkie latami gromadzone skarby. Aby je zdobyć, palił, mordował i niszczył.  Czy z nich potem korzystał? Czy potrafił docenić piękno kunsztownej roboty najlepszych krasnoludzkich artystów?  Czerpał radość, wydawał zgromadzone dobra na przyjemności?

Nie. On tylko na nich leżał.

Smocza choroba to uzależnienie od bogactwa, z którego nie jest się już w stanie korzystać, jest bowiem zbyt wielkie. Zapadali na nią królowie krasnoludów, pokonała wspaniałego Thorina i władcę z Miasta na Jeziorze, który uciekł ze złotem na pustkowie, po czym umarł opuszczony przez wszystkich, bo zapomniał, że złota nie da się zjeść.

Temat mogłoby się wydawać abstrakcyjny w pogrążonym w kryzysie kraju, w którym wskaźnik bezrobocia wciąż rośnie. Tymczasem przy licznych świątecznych stołach  wciąż przewijał się właśnie ten wątek. Pracodawców, którzy mają już tak dużo pieniędzy, że do końca życia nie są w stanie ich wydać, a żałują sto złotych premii swoim pracownikom. Budują wille o tysiącach metrów kwadratowych ( i nie jest to metafora) gromadzą oszczędności o sumach tak długich, że nie mieszczą się na kalkulatorze, a pracownikowi  żałują jednego dnia świątecznego urlopu, zasłaniając się oczywiście kryzysem. I nie chodzi tu o przedsiębiorców, którzy się dorabiają, walczą o przetrwanie własnych firm, ale o tych, którzy jak smok wielkim wysiłkiem zgromadzili ogromny majątek i teraz tylko na nim leżą. Niczego innego już nie potrafią.
Smocza choroba ma bardzo destrukcyjną moc, o czym pisał Tolkien już dziesiątki lat temu. Niszczy życie chorego, zabija każdą radość, odbiera przyjaciół, a jej wirus niestety wciąż jest żywy i aktywny.  
Dobrze, że nie wszystkim daje radę, że wciąż wokół nas wielu dobrych szefów, uczciwych pracodawców, którzy dorabiają się pracowitością, pomysłowością, a nie na krzywdzie innych. Warto o nich wspomnieć, bo nasze nienawykłe do chwalenia społeczeństwo, rzadko o tym pamięta. Cześć im i chwała. Niech im się wiedzie jak najlepiej w każdej sferze życia, a smoki omijają ich firmy jak najszerszym łukiem.