czwartek, 31 stycznia 2013

Jak to dobrze, że Bóg nie stworzył mnie Cejrowskim



 Uwielbiam czytać książki Wojciecha Cejrowskiego. Uważam, że jest na polskim rynku wydawniczym zjawiskiem absolutnie niezwykłym. Ma własny, oryginalny styl pisania, co dotyczy nie tylko doboru słów i sposobu formułowania myśli, ale nawet graficznego zapisu, który uwydatnia znaczenie i podkreśla nastrój.
Dał literaturze podróżniczej nową szansę, dzięki sukcesowi książki Gringo wśród dzikich plemion, ruszyła fala ciekawej literatury podróżniczej. Książka ta wydaje się być bestsellerem na pierwszy rzut oka, dlatego zawsze mnie dziwiło, że autor tak długo szukał dla niej wydawcy. Choć tu pewnie decydujące były  inne względy.
Abstrahując od prywatnych poglądów autora na różne tematy, jako pisarz i podróżnik sprawdza się rewelacyjnie. Lubię czytać jego książki w ciepłym pokoju, przy ogniu z kominka i aromatycznej herbacie. Czytam i dodatkową satysfakcję czerpię zawsze z faktu, że nie mam tego genu, który nie pozwala człowiekowi usiedzieć na miejscu, który każe mu zarzucić lodówkę na plecy, sprzedać ją i kupić bilet do dalekiego kraju. Dzięki temu nie muszę przekraczać granicy zjeżdżając na pewnej części ciała po błocie, kolcach i kamieniach, opędzać się od moskitów i żarłocznych piranii. Mam oczywiście swoje marzenia i one też wymagają poświęceń, ale na szczęście innych.
Książki Wojciecha Cejrowskiego zawsze napełniają mnie optymizmem, jego obserwacje pomagają podejmować życiowe decyzje i lepiej rozumieć innych.  Polecam.

niedziela, 13 stycznia 2013

fantastyczna fantastyka:)


Książek, w których dowcip odgrywa wielką rolę, ciąg dalszy. W tym odcinku fantastyka.
Zasadniczo jej nie lubię, ale autorzy tego gatunku są zbyt dobrzy, żeby ich nie znać i zbyt wiele wiedzą o pisaniu powieści, żeby się od nich nie uczyć.
Czytam więc i podziwiam oraz uczę się pilnie. To nieważne, że oni nie piszą powieści obyczajowych. Wystarczy zamienić krasnolud na bohater, a elf na mężczyzna i już. Zasady są uniwersalne.

Wspomnę tutaj o trzech autorach, których cenię najbardziej. Przedstawiać ich nie ma potrzeby.

Pierwszy to Terry Pratchett , genialny angielski pisarz, którego książki są popularne na całym świecie, a humor unikalny, błyskotliwy i zdaje się niewyczerpany. Wielu czytelników ceni go właśnie za cięty, oryginalny dowcip, który nie ma sobie równych, ale to mistrz z prawdziwego zdarzenia. Jego scena z książki pt. Eryk, w której Śmierć pielęgnuje swoje czarne pszczoły, to literatura wielkiej klasy. Chylę przed nim czoła średnio co trzecią kartkę jego utworów, a czasami nawet częściej.

Andrzej Sapkowski to nasz rodzimy pisarz. Cenię go za wiele elementów jego twórczości, choć nie wszystko mi się podoba. Ale z pewnością jest to literatura inteligentna, dowcipna, z drugim, a czasem i trzecim dnem, szybką akcją i wyrazistymi bohaterami. Lubię go też za zdanie, które dawno temu usłyszałam na spotkaniu autorskim: To co się łatwo czyta, niekoniecznie łatwo się pisze. To święta prawda.

Andrzej Pilipiuk to autor na polskim rynku dość niezwykły. Podbija serca czytelników rubasznym, oryginalnym humorem i trafia w sedno. Na spotkaniu autorskim można było również zauważyć, że to miły, inteligentny, skromny człowiek i prawdziwy fachowiec, który świadomie posługuje się swoimi narzędziami pracy. Polecam na poprawę humoru.

sobota, 5 stycznia 2013

Książki z poczuciem humoru:)


Wśród wielu książek pomagających przetrwać na tym świcie pełnym trudnych wyzwań i pracy, w ścisłej czołówce plasują się te, które potrafią sprawić, że czytelnik uśmiechnie się, roześmieje, a czasem nawet dostanie nieopanowanego napadu śmiechu.
To wielka sztuk i tym autorom, którzy potrafią to sprawić należy się cześć i chwała. Dać komuś chwilę radości i wytchnienia czasem znaczy więcej niż napisać rozprawę filozoficzną.
Na mojej subiektywnej liście rankingowej wysoką pozycję zajmuje Joanna Chmielewska. Dzisiaj to już wcale nie takie oczywiste jak kiedyś. Z morza książek, które napisała zaledwie kilka nadaje się do czytania, ale za to są one naprawdę wyjątkowe.
Jej najlepszy czas twórczy to lata pomiędzy 1972 a 1979 czyli zaledwie siedem lat. Stworzyła wtedy niepowtarzalne powieści, tworząc przepis na bestseller, którego jak na razie nikt inny prócz niej nie potrafił zrealizować.
Cięty język, błyskotliwy humor, wartka akcja ze skomplikowanymi czasem absurdalnymi zdarzeniami wywołującymi salwy śmiechu. Wyraziści bohaterowie i zagadka kryminalna. Jej niektóre powieści to prawdziwy majstersztyk.
Pierwsza warta polecenia to Całe zdanie nieboszczyka 1972, następnie Wszystko czerwone 1974, Romans wszech czasów 1975, a także przeznaczone dla młodzieży, ale bawiące każdego bez względu na wiek : Zwyczajne życie 1974, Większy kawałek świata  1976, Nawiedzony dom 1979 i powstałe dużo później jedyne w swoim rodzaju biografie. 
Jest jeszcze kilka, które mogą się podobać, ale to już zależy od gustu i indywidualnych upodobań. Autorka wydała w sumie około sześćdziesięciu książek, prawie każda stawała się przebojem, choć wiele z nich było naprawdę słabych. Ale iskierki geniuszu tliły się jeszcze i czytelnicy kupowali zwabieni nadzieją, że może tym razem znów jej talent zabłyśnie z całą mocą.
Choć czasem żal, że pisała tak dużo i momentami słabo, to z całym szacunkiem chylę czoła przed tą która przez wiele lat wygenerowała tyle salw śmiechu, że gdyby można było z nich strzelać z pewnością bylibyśmy potęgą militarną.